– Nasz plan nie jest protekcjonistyczny – przekonywał wczoraj w Brukseli premier Francois Fillon. Przyjechał na spotkanie z przewodniczącym Komisji Europejskiej naprawić fatalne wrażenie, jakie zrobił w ubiegłym tygodniu jego szef. Prezydent Nicolas Sarkozy sugerował, że nie będzie problemu, jeżeli francuskie koncerny zaczną zamykać fabryki w innych państwach UE. – Nie stawiamy żadnych warunków dotyczących inwestycji zagranicznych – wyjaśniał Fillon. Ale powtórzył: na pożyczki od rządu w łącznej wysokości 6 mld euro firmy PSA Peugeot-Citroen i Renault mogą liczyć tylko pod warunkiem, że w okresie trwania pomocy nie zamkną fabryk we Francji.
– To chyba oczywiste. Opinia publiczna w żadnym kraju nie zaakceptowałaby wielomiliardowej pomocy państwa, żeby od razu potem zobaczyć, jak zamykane są fabryki na terenie tego kraju – argumentował francuski premier.
Paryż ma teraz kilka dni na przedstawienie Brukseli szczegółów swojego planu. – Przestudiujemy go dokładnie, aby się upewnić, że brak szkodliwych efektów dla innych państw – powiedział przewodniczący KE Jose Manuel Barroso.
Wątpliwości ma nie tylko Bruksela, ale też inne państwa członkowskie. Już wcześniej protestowały Czechy i Słowacja, gdzie francuskie koncerny mają swoje fabryki. Do grona krytyków dołączyła potęga motoryzacyjna – Niemcy. – Zgodziliśmy się w Unii, że kraje mogą wprowadzać swoje pakiety antykryzysowe w celu ożywienia gospodarki. Ale także zgodziliśmy się, że powinno się taką pomoc koordynować na poziomie europejskim. Dla Niemiec koordynacja oznacza, że skorzysta cała europejska gospodarka – powiedział wczoraj rzecznik niemieckiego rządu.
Francuskie pomysły rodzą niepokój o powrót gospodarczego protekcjonizmu. Wprost mówił o tym czeski premier Mirek Topolanek, który na 1 marca zwołał nadzwyczajny szczyt dla wyjaśnienia sporów między krajami członkowskimi. O protekcjonizmie mówią też Niemcy. – Mniej teraz martwi nas bezpośredni protekcjonizm w formie ceł czy kontyngentów importowych. Dziś mówimy raczej o protekcjonizmie pośrednim – stwierdził niemiecki wiceminister finansów Joerg Asmussen.
Dziś w Rzymie zaczyna się spotkanie państw G7. Jednym z tematów ma być protekcjonizm.
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki:[link=mailto: a.slojewska@rp.pl] a.slojewska@rp.pl[/link][/i]
[ramka][b]Kalendarium sporu[/b]
Nicolas Sarkozy, prezydent Francji (5 lutego)
- Jeśli daje się pieniądze firmom samochodowym na restrukturyzację, to nie po to, aby usłyszeć, że kolejna fabryka przeniesie się do Czech czy gdzie indziej.
Mirek Topolanek, premier Czech (6 lutego)
- Prezydent Francji chce chronić interesy swego kraju, a ja jako czeski premier i przewodniczący Rady Europejskiej będę bronić zasady tych samych reguł dla wszystkich.
Robert Fico, premier Słowacji (9 lutego)
- Jeśli Francja zacznie działać protekcjonistycznie, to my odeślemy GDF Suez do domu. Zyskamy wtedy pieniądze, jakie ta firma zarabia.
Neelie Kroes, komisarz ds. konkurencji (11 lutego)
- W wielu krajach Unii nasila się teraz protekcjonistyczna retoryka. Najdobitniejszym tego przykładem jest francuski pakiet samochodowy.
[i]p.r.[/i][/ramka]