OMV będzie równocześnie uczestniczyć w dwóch konkurencyjnych inwestycjach, ale ani zarząd koncernu, ani władze Austrii nie uważają tego za problem. W sobotę w Wiedniu szefowie OMV i Gazpromu oraz ministrowie obu rządów podpisali odpowiednie dokumenty. Porozumienie z Austrią było ostatnim, jakiego brakowało Rosjanom do faktycznego rozpoczęcia przygotowań do budowy South Streamu, wcześniej podobne zawarli z Bułgarią, Węgrami, Serbią, Słowenią i Chorwacją. Dlatego w sobotę szef Gazpromu Aleksiej Miller zapewniał, ze rurociąg będzie gotowy pod koniec 2015 r.

[wyimek][srodtytul]25 mld euro[/srodtytul] ma kosztować budowa rurociągu South Stream[/wyimek]

Przekonanie Austriaków, by poprali South Stream, to duży sukces Rosjan. OMV od kilku lat uczestniczy bowiem w przygotowaniu budowy gazociągu Nabucco, który dla UE ma szczególne znaczenie. Projekt ten z jednej strony umożliwi Wspólnocie import gazu z rejonu Morza Kaspijskiego, a z drugiej pozwoli producentom z tego regionu, czyli m.in. Azerbejdżanowi i Turkmenistanowi, słać surowiec do Europy z pominięciem Rosji. Podpisanie dokumentów o udziale OMV w South Streamie nastąpiło dwa dni po ogłoszeniu przez konsorcjum Nabucco przetargu na dostawę rur do budowy.

Rosjanie, którzy do swojego planu budowy rurociągu przez Morze Czarne najpierw przekonali włoski koncern ENI, przyśpieszyli przygotowania już w połowie zeszłego roku. Stało się tak, gdy Komisja Europejska po styczniowym ukraińsko-rosyjskim kryzysie gazowym zdecydowanie opowiedziała się za koniecznością budowy alternatywnych dróg dostaw gazu i zdobycia nowych jego źródeł.

Premier Rosji Władimir Putin mówił w sobotę, że nie rozumie, dlaczego Unia chce się uniezależnić od rosyjskiego gazu, skoro jego kraj jest w stanie pokrywać potrzeby swoich odbiorców przez lata.