– Po zakończeniu budowy gazociągu Nord Stream w 2013 r. rosyjski gaz do Europy będzie płynął z Północy, nie ze Wschodu – przekonywał Vaclav Bartuska, specjalny przedstawiciel ds. bezpieczeństwa energetycznego w czeskim MSZ.
Dodał, że największym problemem Ukrainy pozostaje brak przejrzystych reguł na rynku energetycznym, a także zużycie gazu kilkakrotnie przewyższające normę w niektórych krajach UE. Bartuska przekonywał też, że ukraińska spółka paliwowa Naftohaz była skazana na bankructwo, gdyż drożej płaciła za importowany gaz, niż sprzedawała na rynku wewnętrznym.
Czy problemy Kijowa w sferze energetycznej i rozpoczęcie budowy Nord Stream wpłyną na kwestię modernizacji ukraińskich gazociągów z udziałem europejskich firm? W ubiegłym roku po zakręceniu rosyjskiego kurka z gazem dla Ukrainy ówczesne władze w Kijowie zwróciły się o pomoc do Brukseli. Po dojściu do władzy ekipy Wiktora Janukowycza głównym graczem na ukraińskim rynku energetycznym może się okazać Rosja. I chociaż władze w Moskwie zapewniają, że inwestowanie w ukraińskie gazociągi jest „politycznym ryzykiem”, to jednak – zdaniem ekspertów w Kijowie – ta sprawa nie może nie interesować Gazpromu.
– Rosji zależy na modernizacji ukraińskich gazociągów, wtedy ponosiłaby mniejsze straty, choćby surowcowe – mówi „Rz” Andriej Konoplianik, doradca zarządu Gazprombanku uczestniczący w debacie. – Ale to ogromne przedsięwzięcie inwestycyjne. Powinno być dokładnie oszacowane, a role inwestorów rozgraniczone. Gazprom ma wiedzieć, ile wyłoży na inwestycje i kiedy poniesione koszty się zwrócą. Szacunki, że modernizacja gazociągów pochłonie 2,5 mld dol., są zaniżone – zaznacza. Pytany, czy Rosja zrobiła dobry interes, obniżając cenę gazu dla Ukrainy z 330 dol. za tys. m sześc. do 230 dol. w zamian za stacjonowanie rosyjskiej Floty Czarnomorskiej na Krymie do 2042 r., odpowiada: – Nie wiem, na czym polega mechanizm 30-proc. zniżki dla odbiorców na Ukrainie. Jeśli była to polityczna decyzja, to oznacza, że Rosja odchodzi od kwestii obecnego formowania ceny gazu – ocenia.
Eksperci w Kijowie przypominają, że w gazowym porozumieniu Rosji z Ukrainą zabrakło zapisów gwarantujących ilość surowca dostarczanego do Europy. Rosyjskie władze odpowiadają, że tranzyt paliwa do UE będzie zależał od jego zużycia. – 5 maja przedstawimy w tej sprawie raport – stwierdził inny uczestnik debaty, Jean-Marie Devos, sekretarz generalny belgijskiego Eurogasu. Uspokajał ukraińskich rozmówców: gazociągi ich kraju mogą być konkurencyjne dla alternatywnych tranzytowych korytarzy ropy i gazu. Wiaczesław Kniażnycki, pełnomocnik ds. bezpieczeństwa energetycznego ukraińskiej misji w UE, mówił o adaptowaniu ukraińskiego prawa do europejskich przepisów w energetyce. Przyznał, że proces wstrzymały tegoroczne wybory prezydenckie. Kniażnycki uznał również, że wymogi Międzynarodowego Funduszu Walutowego w kwestii podniesienia taryf na energię dla Ukraińców na razie są niewykonalne. – Pytanie, czy dziś Ukraińców na to stać. Myślę, że nie – oznajmił. Wzrost taryf gazu na rynku wewnętrznym jest jednym z warunków, które MFW stawia Ukrainie przed udzieleniem czwartej transzy pożyczki w wysokości 3,8 mld dol.