Krótszą sylwestrową sesję w Warszawie (handel razem z dogrywką zakończył się już po godz. 13.30) zdominowali sprzedający. Zresztą cały międzyświąteczny tydzień upłynął przy ich przewadze. Z pięciu sesji cztery zakończyły się spadkami indeksów, choć nie były one duże. WIG20 na koniec dnia spadł o 0,46 proc., WIG zniżkował o 0,44 proc.
Miniony tydzień nie sprzyjał aktywności inwestorów. Przez pierwsze dwa dni na rynkach globalnych brakowało graczy z Londynu, którzy mają spory udział w obrotach rynków rozwijających się. Z kolei w piątek część giełd zrobiła sobie wolne.
W tej sytuacji nie powinno dziwić, że zmiany indeksów były niewielkie, podobnie jak i obroty. Najważniejszym wydarzeniem minionego tygodnia była decyzja chińskiego banku centralnego o podwyżce stóp procentowych. Decyzja zapadła w sobotę, 25 grudnia. Giełda w Szanghaju rozpoczęła poniedziałek od sporych spadków. Mimo odbicia w kolejnych dniach była najsłabszym rynkiem wschodzącym. Główny indeks stracił prawie 1 proc. Słabo prezentowała się też giełda w Budapeszcie (spadła o 0,56 proc.), która wciąż nie może się pozbierać po decyzji rządu o nacjonalizacji funduszy emerytalnych. Najlepiej wypadły parkiety rumuński i indyjski. Zyskały ponad 2 proc.
GPW znalazła się w gronie spadkowiczów. W skali tygodnia WIG20 stracił 0,48 proc.
Polska giełda wypada jednak przyzwoicie, jeśli oceniać ją w skali roku. W 2010 r. WIG20 zyskał 18,77 proc. Choć rok wcześniej indeks podskoczył o ponad 40 proc., to był to dopiero początek hossy i rynek podnosił się z głębokiego załamania w 2008 r. Dynamiczne zwyżki na warszawskiej giełdzie mogą stanowić dowód zaufania inwestorów, którzy najwyraźniej nie wierzą w czarne scenariusze dla gospodarki przedstawiane przez część ekonomistów.