Zaczęła się na poziomach zbliżonych do zamknięć z poprzedniego dnia. Następnie nasz pieniądz lekko zniżkował za sprawą rozczarowujących danych o listopadowej koniunkturze w gospodarce. Potwierdziły, że nasza gospodarka hamuje.

Po południu złoty zaczął jednak odrabiać straty i wrócił do środowych wycen. W umocnieniu nie przeszkodziła nawet informacja, że Hiszpania, sprzedając obligacje, musiała zaproponować najwyższe oprocentowanie od 14 lat. Dobra postawa złotego świadczy o tym, że inwestorzy liczą na to, iż nasza waluta będzie się zachowywała  lepiej niż szeroki rynek. Do poprawy jej notowań mogą się też przyłożyć NBP?i BGK, interweniując na rynku.

Potem niewiele się działo. Wahania kursów były minimalne. Na finiszu za euro płacono w Warszawie 4,5 zł, za dolara 3,34 zł, a za franka 3,67 zł. Kursy te były takie same jak w środę wieczorem.

Na rynku długu sesja miała równie spokojny przebieg. Oprocentowania dziesięciolatek i pięciolatek lekko wzrosły, do odpowiednio: 5,94 proc. i 5,3 proc. Rentowność dwulatek spadła do 4,92 proc.