Zło­ty trze­ci dzień z rzę­du zy­ski­wał na war­to­ści a kur­sy głów­nych wa­lut spa­dły do naj­niż­szych po­zio­mów od kil­ku ty­go­dni.

Za eu­ro, któ­re ra­no kosz­to­wa­ło nie­speł­na 4,21 zł, póź­nym po­po­łu­dniem pła­co­no już nie­wie­le po­wy­żej 4,2 zł czy­li 0,3 proc. mniej niż dzień wcze­śniej. Ty­le sa­mo, do 3,41 zł, spa­dłu no­to­wa­nia szwaj­car­skie­go fran­ka. Naj­więk­szej prze­ce­nie zo­stał we wto­rek pod­da­ny do­lar, któ­re­go no­to­wa­nia do eu­ro spa­dły wczo­raj o 0,3 proc. za spra­wą po­zy­tyw­nych in­for­ma­cji z nie­miec­kiej go­spo­dar­ki o ro­sną­cych za­mó­wie­niach w prze­my­śle. W War­sza­wie przed za­mknię­ciem za do­la­ra pła­co­no mniej niż 3,16 zł. Po raz ostat­ni na tym po­zio­mie ame­ry­kań­ska wa­lu­ta by­ła na po­cząt­ku ma­ja.

Rów­nie chęt­nie in­we­sto­rzy ku­po­wa­li wczo­raj pol­skie ob­li­ga­cje o dłu­gim ter­mi­nie wy­ku­pu. Ren­tow­ność dzie­się­cio­la­tek zma­la­ła do 4,15 proc. a pię­cio­la­tek do 3,49 proc. Je­dy­nie w przy­pad­ku pa­pie­rów dwu­let­nich prze­wa­ża­li sprze­da­ją­cy co spra­wi­ło, że ich opro­cen­to­wa­nie wzro­sło po po­łu­dniu do 2,81 proc.