Tak wynika z danych ZUS dotyczących tej formy wsparcia za listopad i grudzień 2024 r. oraz cały 2025 r. 

Czytaj więcej:

Prawo pracy Firmy w całej Polsce dostają niepokojące pisma z inspekcji pracy. Eksperci zaskoczeni

Pro

Cel programu „Aktywny Rodzic”

Przypomnijmy, że program „Aktywny Rodzic” ruszył 1 października 2024 r. 

– Wspiera on łączenie aktywności zawodowej z wychowywaniem dzieci. Wyższą pomoc finansową otrzymują bowiem rodziny, w których rodzice pracują, a jednocześnie zapewniają dzieciom opiekę – bezpośrednio, korzystając z pomocy członków rodziny (np. babci) lub innych osób, albo powierzając ją placówkom instytucjonalnym, takim jak żłobki czy kluby dziecięce – mówi Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zdaniem eksperta program odpowiada na realną potrzebę i stanowi instrument wspierający aktywność zawodową rodziców.

– Ogranicza ryzyko, że jedno z nich będzie musiało przez dłuższy czas pozostawać w domu z powodu braku możliwości zapewnienia dziecku opieki w innej formie – mówi.

Jak przypomina Łukasz Kozłowski, badania od lat wskazywały, że jednym z problemów polskiego rynku pracy są długie przerwy zawodowe kobiet związane z macierzyństwem.

– Powrót do zatrudnienia po takim okresie bywa trudny. Część kompetencji wymaga aktualizacji, co może osłabiać pozycję kobiet na rynku pracy. Instrumenty ułatwiające powrót do aktywności zawodowej po zakończeniu urlopu macierzyńskiego, bez konieczności korzystania z dodatkowo wydłużonych przerw związanych z brakiem alternatywnych form opieki nad dziećmi, sprzyjają więc utrzymaniu ciągłości zatrudnienia i lepszej pozycji zawodowej rodziców – wskazuje.

Z przedstawionych przez ZUS danych wynika, że w 2025 r. świadczenia wypłacono na 618,8 tys. dzieci, a łączna kwota wsparcia przekroczyła 6,2 mld zł.

Natomiast w okresie od listopada do grudnia 2024 r. było to odpowiednio 301 tys. dzieci, a wypłaty opiewały na kwotę 670,4 mln zł.

Czytaj więcej

Pomogła ofierze wypadku drogowego, sama została bez pomocy

Trzy formy wsparcia w ramach programu 

Przypomnijmy, że program obejmuje dzieci od 12. do 35. miesiąca życia i przewiduje trzy formy pomocy. Rodzice mogą skorzystać ze świadczenia „aktywni rodzice w pracy”, nazywanego potocznie babciowym, „aktywnie w żłobku” albo „aktywnie w domu”. Na jedno dziecko za dany miesiąc przysługuje tylko jedno z tych świadczeń, jednak rodzice mogą zmieniać formę wsparcia, zależnie od swojej sytuacji zawodowej i opiekuńczej.

Najwyższe świadczenie – 1500 zł miesięcznie przez 24 miesiące – przysługuje rodzicom aktywnym zawodowo. W przypadku dzieci z określonym orzeczeniem o niepełnosprawności kwota wzrasta do 1900 zł. Rodzice mogą sfinansować z nich np. opiekę sprawowaną przez babcię.

Podobne maksymalne wsparcie można otrzymać w ramach świadczenia „aktywnie w żłobku”. Jest ono jednak ograniczone wysokością opłaty za pobyt dziecka w placówce, a pieniądze trafiają bezpośrednio do żłobka lub dziennego opiekuna.

Trzecia forma pomocy, „aktywnie w domu”, wynosi 500 zł miesięcznie przez 24 miesiące. Jest przeznaczona dla rodziców, którzy nie mogą korzystać z dwóch pozostałych świadczeń.

Czytaj więcej:

Prawo pracy GIP: Praca opiekunek w Niemczech nie musi być na etacie

Pro

Dane ZUS dotyczące programu „Aktywny Rodzic”

Z danych ZUS wynika, że w 2025 r. największym zainteresowaniem cieszyło się świadczenie „aktywnie w żłobku”. Objęto nim 307,6 tys. dzieci, a wydatki na ten cel wyniosły 3,4 mld zł. To ponad połowa wszystkich środków przeznaczonych na program w tym okresie. W ramach świadczenia „aktywni rodzice w pracy” wypłacono 2,2 mld zł na 214,9 tys. dzieci. Z kolei na „aktywnie w domu” przeznaczono 623,8 mln zł, a wsparcie objęło 198,7 tys. dzieci.

Raport ZUS uwzględnia również dane dotyczące cudzoziemców. W 2025 r. świadczeniem „aktywni rodzice w pracy” objęto 2,8 tys. dzieci cudzoziemców, a wypłacona na nie kwota wyniosła 28,2 mln zł. W tej grupie dominowały dzieci obywateli Ukrainy – było ich 2 tys., a wartość wypłat sięgnęła 20,5 mln zł.

Więcej cudzoziemskich dzieci korzystało ze świadczenia „aktywnie w żłobku”. W 2025 r. objęto nim 18,9 tys. dzieci, a łączna kwota wypłat wyniosła 198,3 mln zł. Wśród nich 15,5 tys. stanowiły dzieci obywateli Ukrainy. Na ich wsparcie przeznaczono 162,6 mln zł. Z kolei świadczenie „aktywnie w domu” otrzymano na 9 tys. dzieci cudzoziemców, co wiązało się z wydatkiem 30,3 mln zł. Dzieci obywateli Ukrainy stanowiły 6,3 tys. tej grupy, a wypłaty na ich rzecz wyniosły 21,7 mln zł.

618,8 tys.

tyle dzieci objął program „Aktywny Rodzic” w 2025 r.

Zestawienie pokazuje, że największa część środków z programu trafia na dofinansowanie opieki instytucjonalnej. Drugim pod względem wartości wydatków rozwiązaniem jest świadczenie dla aktywnych zawodowo rodziców, a najmniej kosztuje wsparcie wypłacane w ramach opcji „aktywnie w domu”.

Czy cel programu został osiągnięty?

Czy na podstawie powyższych danych można uznać, że cel programu został osiągnięty?

– Na podstawie przedstawionych przez ZUS danych można stwierdzić, że „Aktywny Rodzic” odpowiada na rzeczywiste potrzeby rodzin, natomiast powyższe statystyki nie pozwalają jeszcze stwierdzić, że osiągnął swój podstawowy cel, czyli zwiększenie aktywności zawodowej rodziców małych dzieci – uważa Katarzyna Kamecka z Polskiego Towarzystwa Gospodarczego.

W podobnym tonie wypowiada się Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.

– Powyższe dane odzwierciedlają przede wszystkim sytuację demograficzną, a więc liczbę osób uprawnionych do pobierania wsparcia i faktycznie z niego korzystających. Nie stanowią zatem wystarczającego dowodu na skuteczność programu – uważa Łukasz Kozłowski.

W jego ocenie potrzebujemy jeszcze czasu, aby rzetelnie przeanalizować jego wpływ na rynek pracy.

– Na poziomie przyjętych założeń, a także odbioru programu, również przez pracodawców, można jednak oceniać go pozytywnie – uważa ekspert.

Jak podkreśla, wskazany będzie przegląd i pogłębiona analiza jego funkcjonowania.

– Do tego potrzebujemy jednak danych obejmujących przynajmniej kilka pełnych lat. Szczególnie istotne będzie zbadanie wpływu programu na aktywność zawodową rodziców i długość przerw w zatrudnieniu – dodaje.

Katarzyna Kamecka zwraca jednocześnie uwagę, że z perspektywy rynku pracy szczególnie istotne jest dofinansowanie opieki instytucjonalnej, ponieważ brak dostępu do żłobka lub wysokie koszty opieki nad dzieckiem stanowią jedną z barier utrudniających rodzicom, zwłaszcza kobietom, powrót do zatrudnienia.

6,2 mld

tyle wyniosło wsparcie finansowe w ramach programu w 2025 r.

– Jednak to, że rodzice chętnie korzystają z dofinansowania żłobków, nie oznacza automatycznie, że dzięki programowi więcej osób podjęło zatrudnienie. Jest to realna pomoc i argument za wsparciem powrotu do aktywności zawodowej, ale nie jest to na pewno kwestia rozstrzygająca. Jeżeli rodzic pracował już przed uruchomieniem programu i korzystał z opieki żłobkowej, dofinansowanie poprawia sytuację finansową rodziny, ale niekoniecznie powoduje wzrost zatrudnienia – uważa.

Zdaniem Katarzyny Kameckiej nie ulega jednak wątpliwości, że program jest potrzebny.

– Ułatwienie godzenia obowiązków rodzinnych z zawodowymi leży zarówno w interesie pracowników, jak i pracodawców, szczególnie w kontekście wyzwań demograficznych i kurczących się zasobów pracy. Zwiększenie możliwości podejmowania zatrudnienia przez rodziców małych dzieci może stanowić jeden ze sposobów przeciwdziałania brakom kadrowym – ocenia.

Ekspertka sugeruje, że warto wnikliwie przyjrzeć się temu, jak działał program do tej pory.

– Samo przekazywanie środków finansowych nie rozwiąże problemu ograniczonej dostępności opieki instytucjonalnej, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Dlatego wsparciu rodziców powinny towarzyszyć działania zwiększające liczbę miejsc opieki nad dziećmi oraz promujące elastyczne formy organizacji pracy – dodaje.