To jest spór, który dyktuje kalendarz krajowy: nabierająca rumieńców kampania wyborcza, w której PiS musi zmobilizować kurczący się własny elektorat, jeśli chce zachować nadzieje na wygraną. Bo z punktu widzenia wydarzeń międzynarodowych moment został wybrany fatalnie. Wobec trwającej już siódmy miesiąc wojny w Ukrainie Zachód musi utrzymać mimo coraz głębszej recesji i niespotykanej od dekad drożyzny wspólny front. A temu nie służy otwarcie tak zasadniczego sporu między dwoma kluczowymi sojusznikami Ameryki: Polską i Niemcami.