- Uzgodniliśmy z sekretarzem stanu Blinkenem, że kiedy Rosja wyśle odpowiedź i oni (Amerykanie) zapoznają się z naszym spojrzeniem na sytuację, będzie gotów na spotkanie. Jesteśmy tym zainteresowani. To jest zgodne z naszymi interesami i planami - powiedział Ławrow w rozmowie z RT.
- Powtórzę, jesteśmy zainteresowani wyjaśnieniem w szczegółach naszym amerykańskim kolegom i ich sojusznikom z NATO, że nie możemy zadowolić się obietnicami. Zwłaszcza, że pisemne zobowiązania głów państw i rządów, przewidujące, że nasze interesy będą brane pod uwagę (nie wspominając o werbalnych zapewnieniach, o których prezydent Rosji Władimir Putin mówił niejeden raz), okazały się nic nie warte - stwierdził szef MSZ Rosji. - To się nie sprawdza - dodał.
Czytaj więcej
Otrzymujemy kolejne raporty o mającym nastąpić, najprawdopodobniej, ataku (Rosji na Ukrainę) w kolejnych dniach, czy tygodniach - mówił w Brukseli...
Szef MSZ Rosji mówił jednocześnie, że przedstawiciele Zachodu mówią o groźbie rosyjskiej inwazji na Ukrainę "dla czystej przyjemności oskarżania Moskwy".
- Jestem pewien, że przeciętni obserwatorzy politycy zagranicznej od dawna wiedzą, że wszystko to jest propaganda, fikcja - stwierdził Ławrow.
NATO godzi w bezpieczeństwo Europy rozmieszczając jednostki blisko granic Rosji
- Jeśli to sprawia im przyjemność, pozwólmy im czerpać z tego przyjemność - dodał.
Ławrow mówił też, że "cokolwiek Rosja zrobi, zachodnie rządy mówią o tym, jak zagraża ona Ukrainie".
- (Twierdzą, że) Nawet jeśli Rosja wycofuje oddziały, zagrożenie wciąż jest - stwierdził szef rosyjskiej dyplomacji. I dodał, że dzieje się tak, gdy NATO "godzi w bezpieczeństwo Europy rozmieszczając jednostki i rozbudowując infrastrukturę wojskową blisko granic Rosji".