Kim wygłosił swoje przemówienie w drugim dniu sesji parlamentu, kilka dni po tym, jak Korea Północna wystrzeliła pocisk, który miał być rakietą ponaddźwiękową.

Przywódca Korei Północnej wyraził gotowość do ponownego uruchomienia gorących linii łączących obie Koree poczynając od października. Kim Dzong skrytykował jednocześnie Seul za to, że ta zarzuca wojskowe prowokacje Korei Północnej.

Korea Północna zerwała gorące linie z Koreą Południową na początku sierpnia, protestując przeciwko ćwiczeniom z udziałem żołnierzy Korei Południowej i USA. Do zerwania gorących linii doszło zaledwie kilka dni po ich ponownym uruchomieniu.

Czytaj więcej

Kim Dzong Un i Kim Jo Dzong
Siostra Kim Dzong Una nie wyklucza rozmów pokojowych z Koreą Południową

Teraz Kim Dzong Un stwierdził, że reaktywacja gorących linii ma pomóc "urzeczywistnić oczekiwania i pragnienia całego narodu koreańskiego" dotyczące przywrócenia i trwałego pokoju w stosunkach transgranicznych.

- Nie mamy ani powodu, ani żadnego celu w tym, aby prowokować Koreę Południową, i nie chcemy jej krzywdzić - powiedział przywódca Korei Północnej, cytowany przez agencję KCNA.

Jednocześnie Kim Dzong Un zarzucił administracji prezydenta USA, Joe Bidena, stosowanie "bardziej podstępnych sposobów i metod" stosowania gróźb militarnych i wrogiej polityki wobec Korei Północnej, przy jednoczesnym proponowaniu jej dialogu.

Nie mamy ani powodu, ani żadnego celu w tym, aby prowokować Koreę Południową, i nie chcemy jej krzywdzić

Kim Dzong Un, przywódca Korei Północnej

Kim Dzong Un stwierdził, że oferowany przez USA "dialog bez warunków wstępnych" jest "sztuczką, mającą na celu zwieść międzynarodową opinię publiczną i ukryć wrogie działania" USA wobec Pjongjangu.

Autopromocja
Od 29.10 w "Rzeczpospolitej" i "Parkiecie"

Wszystko o zrównoważonym rozwoju i pozafinansowym raportowaniu spółek

Sprawdź szczegóły

Kim Dzong Un stwierdził też, że aby doszło do formalnego zakończenia wojny między Koreą Południową a Północną (konflikt z lat 1950-1953 zakończył się jedynie zawieszeniem broni), do czego wzywał prezydent Korei Południowej Moon Jae-in, obie Koree muszą najpierw zrezygnować z "niesprawiedliwego i opartego na podwójnych standardach nastawienia i wrogiej polityki" wobec siebie.