Zarejestrowane w Polsce lekkie auta dostawcze o dmc do 3,5 tony stanowią blisko 2,3-milionową flotę, w której najmłodsze, mające do 4 lat stanowiły 14 proc. W ostatnich latach trwa intensywne odmłodzanie tej floty.

Brakuje części

Proces spowolnił jednak w tym roku. Z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w maju liczba rejestracji samochodów osobowych i dostawczych do 3,5 t zmniejszyła się o 12,8 proc. r./r. (-6054 szt.) do 41 199 sztuk. Był to już 11. miesiąc ze spadkiem rynku zapoczątkowanym w połowie ubiegłego roku.

Powodem malejących rejestracji są kłopoty z dostawami części. Brakuje komponentów, w tym półprzewodników i wiązek elektrycznych, fabryki wyłączane są na kilkutygodniowe okresy, na czym cierpią klienci, którzy dłużej czekają na zamówione samochody. – Popyt jest wysoki, nie nadąża za nim podaż – przyznaje prezes PZPM Jakub Faryś.

W 2021 roku rynek samochodów dostawczych o dmc do 3,5 ton odnotował 23,9-procentowy wzrost w stosunku do wcześniejszego roku, do rekordowych 73,9 tys. aut.

Zgodnie z analizami PZPM wykonanymi na podstawie danych Centralnej Ewidencji Pojazdów, w grupie samochodów dostawczych do 3,5 tony, w 2021 roku liderem rynku był Renault, z wynikiem 14,1 tys. zarejestrowanych aut, o 58,2 proc. wyższym niż w 2020 roku.

Udział francuskiej marki w rynku powiększył się o ponad 4 punkty proc. do 19,1 proc., dzięki czemu w kolejnym roku umocniła się na pierwszej pozycji rankingu, którą osiągnęła w 2018 roku. Bestsellerem francuskiej marki był Master, który już szósty rok z rzędu został najpopularniejszym modelem wśród lekkich pojazdów użytkowych o dmc do 3,5 tony.

Na drugim miejscu rankingu marek uplasował się Ford (9,5 tys. rejestracji, wzrost o 25,9 proc.), który wyprzedził wieloletniego lidera rynku Fiata (9 tys., poprawa o 12,2 proc.) oraz Iveco (6,7 tys., więcej o 55,4 proc.). Piątą pozycję zajął Mercedes-Benz z wynikiem 6,4 tys. aut, czyli o 10,9 proc. mniej niż w 2020 roku.

Elektryczne perspektywy

Komisja Europejska dąży do elektryfikacji flot. W bieżących tygodniach procedowany jest w Parlamencie Europejskim cały pakiet należący do projektu Fit for 55, który narzuci producentom limit emisji CO2.

Regulacje już wymusiły przygotowanie modeli z elektrycznym napędem. – Jedyną grupą klientów zainteresowaną dostawczymi elektrykami w Polsce są firmy kurierskie. Do tego relacja ceny zakupu do zasięgu, może poza ostatnią nowością spod znaku Forda i uwzględnieniem dopłat, jest fatalna. O mniejszej ładowności nawet nie wspominam – ocenia elektryczne modele przedstawiciel Eurotax/Autovista Polska Marcin Kardas.

Podkreśla, że w segmencie lekkich pojazdów dostawczych z dopłatami rząd nie popisał się. – Program NFOŚiGW dofinansuje tylko pojazdy z homologacją do 3,5 tony kg dmc, tymczasem elektryczne wersje mają dmc do 4,25 tony – wskakuje Kardas.