Zapowiedź starcia na pozwy między Ministerstwem Sprawiedliwości a karnistami z Uniwersytetu Jagiellońskiego to dobra okazja, by nieco przyhamować zapędy procesowe osób (i instytucji) z publicznego świecznika.
Czytaj także:
Resort Ziobry nie pozwie krakowskich prawników. Pozwu nie wykluczają jednak naukowcy
Resort Ziobry pozwie profesorów UJ. Zarzuca im kłamstwo
Przed kilkoma dniami Ministerstwo Sprawiedliwości ogłosiło, że pozwie kilku profesorów i doktorów Uniwersytetu Jagielońskiego w obronie dobrego imienia swego oraz wymiaru sprawiedliwości, bo w opinii o noweli zaostrzającej kary za najpoważniejsze przestępstwa napisali, że nowe przepisy dotyczące łapownictwa nie będą miały zastosowania do szefów strategicznych spółek z udziałem Skarbu Państwa, np. prezesa Orlenu. Według MS opinia jest wręcz kłamstwem, ale wkrótce (być może po krytycznych publikacjach, w tym „Rz"), wycofało się ono z tego planu. Z kolei autorzy opinii zaczęli rozważać pozwanie MS, w każdym razie będą wzywać ministerstwo do usunięcia komunikatu i sprostowania zawartych w nim twierdzeń.
I to, uważam, jest lepsza droga niż pozew. Powództwa oczywiście zupełnie wykluczyć nie można, gdyż bez tej „groźby" adresat sprostowania może ignorować wezwanie. Tylko dziennikarze (redakcje) podlegają rygorom (niestety ostrym) sprostowania. Być może w innych publicznych sporach, bo przecież teraz wszystko trafia do internetu, należałoby korzystać właśnie ze sprostowania, a nie z pozwu. Chodzi o to, aby usuwać z przestrzeni publicznej zupełnie nieprawdziwe zarzuty, a nie generować wieloletnie procesy, które napełniają tylko potfele prawnikom i bynajmniej nie zbliżają opinii publicznej do prawdy.
Najczęściej adresatem takich pozwów czy choćby pogróżek są dziennikarze, a ciężar sądowych batalii o tzw. pyskówki ponosi wolność prasy i swoboda wypowiedzi.
W zbliżającym się okresie wyborczym nie zreformujemy tej sfery życia społecznego, nie ustanowimy sprawnego modelu rozstrzygania sporów na tle publicznych zarzutów, a wiadomo od dawna, że sądy z tym sobie nie dają rady.
Trzeba jednak o tym dyskutować, szukać nowych, mniej sformalizowanych form rozwiązywania takich sporów, a przynajmniej ich łagodzenia. Pozew powinien być ostatecznością.