- Możemy sobie, patrząc na wyniki, powiedzieć o tym, że trzecia fala pandemii już jest w Polsce. To nie jest pytanie z kategorii czy ona jest, czy ona się pojawi, ale jakie rozmiary osiągnie - mówił minister zdrowia.

- Niestety porównując dzisiejszy wynik (dobową liczbę zakażeń - red.) z wynikiem piątkowym w ostatnim tygodniu widzimy że różnica osiągnęła 2400 nowych przypadków więcej (w tym tygodniu - red.) - kontynuował Niedzielski. 

- Patrząc na ostatnie dwa tygodnie widzimy bardzo dynamiczny przyrost nowych zakażeń - dodał.

- W tym tygodniu liczba średnia tygodniowa osiągnęła, czy nawet przekroczyła 6,5 tys. przypadków dziennie co oznacza ponad 23-proc. wzrost w tej skali z tygodnia na tydzień. To oznacza, że mamy do czynienia z trwałą tendencją - przekonywał Niedzielski.

- Jedynym wskaźnikiem, który nadal maleje to liczba zgonów - w zesżłym tygodniu średnio 244, w tym 199. Ten parametr reaguje jednak zawsze z opóźnieniem w stosunku do liczby zakażeń - mówił minister.

Niedzielski wzrost liczby zakażeń tłumaczył pojawieniem się w Polsce wariantów koronawirusa SARS-CoV-2. Jak mówił obecnie "w próbkach badanych przez specjalne zespoły" odsetek zakażeń tzw. brytyjskim wariantem wzrósł już blisko do 10 proc.".

- Przed chwilą dotarła do mnie informacja, że oprócz mutacji brytyjskiej pojawiła się w Polsce mutacja południowoafrykańska. Przypadek pochodzi z okolic Suwałk - dodał.

Niedzielski jako drugi czynnik przyczyniający się do wzrostu liczby zakażeń wskazał rozluźnienie dyscypliny społecznej.

- Wchodzimy w sytuację znowu kryzysową. Od nas zależy, gdzie znajdzie się szczyt trzeciej fali pandemii - podkreślił.