Zdaniem autorów publikacji zachowywanie ok. 2 metrów dystansu od innych osób (w USA apeluje się o zachowanie dystansu 6 stóp - ok. 1,8 metra) może nie wystarczyć do tego, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa.

Na łamach "Science" wzywają oni do "regularnych, szeroko zakrojonych testów", aby wykrywać bezobjawowe przypadki zakażenia i wskazują na miejsca, gdzie noszenie masek jest powszechne i gdzie wirus znalazł się pod kontrolą - np. w Hongkongu czy na Tajwanie.

Jak podkreślają autorzy publikacji wytyczne WHO mówiące o dystansie społecznym mogą "nie wystarczyć we wszystkich sytuacjach".

"Dowody wskazują, że (koronawirus) po cichu rozprzestrzenia się poprzez aeorozole wydychane przez zakażone osoby nie mające symptomów choroby" - czytamy w "Science".

"Coraz więcej dowodów (na temat koronawirusa) wskazuje, że rekomendacja WHO mówiąc o sześciu stopach dystansu nie wystarczy w przypadku, gdy znajdujemy się pod dachem, gdzie aerozol utrzymuje się w powietrzu przez godziny, dochodzi do jego akumulacji i przemieszcza się na odległości większe niż sześć stóp" - piszą autorzy publikacji.

Autorzy publikacji, eksperci ds. chemii i chorób zakaźnych piszą, że cząsteczki wirusa w aerozolach emitowane w czasie oddychania i mówienia mogą być w powietrzu i zakażać przez kilka godzin. To sprawia, że "noszenie masek jest kluczowe, nawet jeśli zachowujemy dystans" - czytamy w "Science".

Koronawirus jest chorobą która przenosi się na pewno drogą kropelkową. Co do transmisji aerozolowej eksperci ds. ochrony zdrowia są podzieleni.