Zbyt dużo białka szkodzi nerkom

Więcej osób choruje na nerki niż na cukrzycę czy niewydolność serca – mówi prof. Ryszard Gellert, nefrolog.

Publikacja: 31.03.2023 02:59

Prof. Ryszard Gellert, nefrolog

Prof. Ryszard Gellert, nefrolog

Foto: mat. pras.

Ile osób ma problemy z nerkami?

Obecnie na 30 mln dorosłych Polaków 4,7 mln osób ma przewlekłą chorobę nerek. To znaczy, że ma albuminurię, która świadczy o tym, że błona filtracyjna kłębuszków jest uszkodzona. Albo też ma zniszczoną już połowę obu nerek.

Każda nerka składa się z miliona elementów, zatem stosując znaczne uproszczenie i uogólnienie, można powiedzieć, że i kiedy kilkaset tysięcy z nich jest zniszczone, to wtedy zaczynamy się orientować, że ktoś ma przewlekłą chorobę nerek.

Czy moglibyśmy taką chorobę wykryć wcześniej, zanim nastąpią tak poważne zmiany prowadzące do zniszczenia połowy obu nerek?

Oczywiście. Moglibyśmy odkryć chorobę na znacznie wcześniejszym etapie, gdybyśmy się w tym kierunku badali. Ważne, żebyśmy sobie uświadomili, że co szósty dorosły Polak jest dotknięty tą chorobą. Połowa to osoby powyżej 65. roku życia. Ta grupa mogłaby znacznie dłużej żyć, gdyby choroba została wykryta na wcześniejszym etapie.

Jakie są rokowania długości życia osób dotkniętych tym schorzeniem?

Przewlekła choroba nerek w jakiejkolwiek postaci skraca oczekiwany czas dalszego życia o 30 proc. Oczywiście musimy być świadomi, że ta wiadomość co innego oznacza dla trzydziestolatka i dla osiemdziesięciolatka. Trzydziestolatek, zgodnie z naszymi normami ZUS-owskimi, żyje do osiemdziesiątki, czyli ma 50 lat życia przed sobą. Niestety, 15 lat z tego przewidywanego okresu ta choroba już mu zabrała. Przewiduje się, że taka osoba dożyje prawdopodobnie do 65. roku życia. Co ciekawe, będzie żyć w dobrej kondycji, ale po prostu umrze wcześniej, i to zapewne nie na nerki, ale bardziej na serce, raka lub udar. To wszystko są choroby, które zdecydowanie częściej występują w populacji, która ma chore nerki.

Dlaczego tak się dzieje?

To jest dość skomplikowane, ale można to skrótowo ująć tak, że: po pierwsze, chore nerki wywołują stan zapalny w organizmie, a po drugie – wywołują hiperinsulinizm, który jest groźny, ponieważ jest połączony z insulinoopornością. Wysokie stężenia insuliny sprzyjają chorobom nowotworowym oraz otyłości. Ta druga choroba nie u wszystkich jednakowo skraca życie, ale statystycznie rzecz wziąwszy, jest bez wątpienia czynnikiem skracającym życie. Jako nefrolog wiem, że jak są chore nerki, to wszystkie inne narządy też zachorują. Każdy pacjent, który ma chore nerki i chociaż trochę już niewydolne, jest przewodniony. Jego organizm dyskretnie włącza dodatkowe mechanizmy regulacyjne, które z jednej strony działają dobrze, ale z drugiej strony zaczynają szkodzić innym narządom.

Czy można winić za to nasz styl życia związany z nadmiernym spożyciem żywności przetworzonej, nadpodażą węglowodanów i tłuszczów, ze wzrostem otyłości prowadzącej do insulinooporności i w dalszym etapie do choroby nerek?

Zapomniał pan w tym wszystkim o białku, które jest dużo gorszym elementem.

Dlaczego?

Ponieważ białko powoduje hiperfiltrację kłębuszkową, czyli sytuację, w której przesączanie kłębuszkowe jest patologicznie zwiększone i powoduje szybką utratę funkcjonujących nefronów, co przyspiesza rozwój przewlekłej choroby nerek. Podobnie zresztą tak jak wysokie stężenie glukozy. Objadanie się prostymi cukrami i białkiem zwyczajnie szkodzi nerkom. Wystarczy spojrzeć na diety wysokoproteinowe, do których zawsze dołącza się zastrzeżenie: „pij dużo wody, bo uszkodzisz nerki!”. Niestety, otyłość także prowadzi do hiperfiltracji, choć w nieco inny sposób.

Jest kilka mechanizmów, które prowadzą do hiperfiltracji. Zaangażowanych w ten proces jest także szereg hormonów takich jak adipokiny, insulina, wazopresyna czy glukagon. To są wszystko czynniki, które zwiększają filtrację kłębuszkową poprzez nadmierną pracę nefronu. Strasznie dużo się wtedy wchłania sodu i, mówiąc kolokwialnie, nerka myśli, że filtruje za słabo, i włącza silniejszy mechanizm hipefiltracyjny, który tym nerkom po prostu szkodzi, ponieważ komórki nerkowe nie lubią być przepracowane. Przeciążone przez 10 lub 20 lat choroby po prostu odmawiają posłuszeństwa.

Czy mówiąc o białku, ma pan na myśli mięso i jego przetwory?

Równie dobrze może być biały ser. Organizm nie rozróżnia precyzyjnie źródła białka. Białko to białko. A musimy pamiętać, że nasz organizm jest ewolucyjnie przyzwyczajony do deficytu pokarmów. Substancje, które są cenne energetycznie, jak glukoza, fosforany czy aminokwasy, wchłaniają się rewelacyjnie. Mało tego, dla fosforanów – i to jest jeden z problemów żywności przetworzonej. Dopiero nerka, mówiąc bardzo skrótowo, ma zatrzymać to, co ucieka, i ewentualny nadmiar wydalić. Ale pamiętajmy, że ona jest w stanie wydalić 1 gram fosforanów na dobę, a my spożywamy 2 lub 3 – wszystko zależy od tego, co kto je.

Jednym słowem, jedzenie domowe jest bezpieczniejsze.

Tak, zdecydowanie, jak ktoś gotuje w domu, jest łatwiej. Jeżeli jednak ktoś spożywa duże ilości żywności przetworzonej, to naraża się na uwalnianie z kości czynnika wzrostu fibroblastów (FGF23). Zwiększone wydzielanie hormonu FGF23 powoduje obniżenie stężenia fosforanów, ale taki mechanizm nie trwa w nieskończoność. Z drugiej strony ten hormon robi to, co powinien zrobić, czyli hamuje powstawanie witaminy D. W ten sposób mamy małe kombo: zjedliśmy dużo fosforanów i nie mamy witaminy D, bo już jej nie potrzebujemy. Nie chcemy więcej wapnia i fosforanów. Ustrój się w ten sposób broni.

Należy pamiętać, że miliony lat ewolucji pracowały nad wytworzeniem mechanizmów, które my teraz atakujemy naszą dietą przetworzoną. Co szósty Polak ma w dodatku mniejszą zdolność wydalania fosforanów niż pozostali. Te 16 proc.społeczeństwa nie może zjadać żywności przetworzonej, ponieważ nie jest w stanie wydalić tych fosforanów.

Jakie jest na to remedium? Dieta witariańska złożona z surowych warzyw i owoców czy może mniej restrykcyjna dieta wegańska?

Dobra, przemyślana dieta jarska zupełnie wystarcza. Niekoniecznie musi to być dieta wegańska. Dieta wegetariańska zupełnie wystarcza. Tylko musimy oczywiście pamiętać, że przy takiej diecie także możemy zjeść za dużo białka, spożywając duże ilości fasoli, soi czy jaj. Musimy wybierać białko, które się wolno wchłania i trawi, tak żeby nasze bakterie jelitowe były zadowolone.

Co każdy pacjent może sam zrobić, żeby uchronić się przed zaawansowanym stanem przewlekłej choroby nerek?

To zależy, ile ten pacjent ma lat i jaką ma rodzinę. Jak dobrze wiemy, żeby być zdrowym, trzeba dobrze wybrać sobie dziadków. To jest oczywiście żart, ale mający wiele wspólnego z prawdą naukową, że nasze choroby dziedziczymy nie po rodzicach, ale głównie po dziadkach, bo to działa dwa pokolenia wstecz. W dodatku istotne jest, jak i kiedy się urodziliśmy. Wcześniaki z niską wagą urodzeniową będą miały małe nerki. Te osoby muszą uważać na nerki przez całe życie, co oznacza, że nie powinny się objadać białkiem. Odnoszę wrażenie, że najczęściej intuicyjnie są rzeczywiście wegetarianami. Poza tym każdy, kto ma nadciśnienie tętnicze, jest otyły, ma cukrzycę albo ma wśród krewnych osoby chore na nerki lub dializowane, ok. 20. roku życia powinien przeprowadzić badania diagnostyczne. Po raz drugi warto te badania powtórzyć przy podejmowaniu pracy, a później przy każdych badaniach okresowych.

Jakie to badania?

Wystarczy sprawdzać, czy nie pojawia się białko w moczu, a we krwi nie wzrasta kreatynina. Można zauważyć wręcz tendencję, że kiedy stężenie kreatyniny rośnie systematycznie, nerki powoli tracą swoją funkcję. One się po prostu starzeją jak inne organy. Chociaż należy podkreślić, że zdrowe nerki są zaplanowane na 120 lat funkcjonowania bez jakichkolwiek oznak chorobowych. Ale jak już zaczynają chorować, to pojawia się od razu nadciśnienie tętnicze i osłabienie.

Czy przewlekłe zmęczenie powinno wzbudzać niepokój?

Tak, jest ono jednym z najbardziej charakterystycznych objawów chorych nerek. Podobnie jak w przypadku nadciśnienia tętniczego należy zawsze przy tego typu objawach wykonać badania w kierunku rozpoznania chorób nerek.

Szczególnie ciekawa jest ta diagnostyka w przypadku kobiet w ciąży, u których stężenie kreatyniny zazwyczaj spada. Czasami nawet o 50 proc. Jeżeli jednak nie widać takiego spadku tych wartości, to może to świadczyć o uszkodzeniu nerek.

Objawy są tu bardzo ważnym elementem rozpoznania choroby. Wzrost łaknienia i tycie bez wyraźnych powodów są także przejawami rozwijającej się choroby. Wtedy wystarczy sprawdzić białko w moczu i kreatyninę. Takie badania powinno się wykonywać co dwa lata do czterdziestki, a później co roku.

Czy w porę wykrytą chorobę nerek można skutecznie leczyć?

Rezerwa czynnościowa nerek jest bardzo duża. Ale do leczenia nerkozastępczego, czyli do momentu, gdy potrzebne są dializy lub przeszczep nerki, dożywa zaledwie 3 proc. chorych. 97 proc. z 4,7 miliona Polaków, którzy mają przewlekłą niewydolność nerek, umrze przedwcześnie. Dlatego tak ważna jest diagnostyka. Nie mówię tego, żeby straszyć, ale by namawiać do badań. Szczególnie, gdy występują wyraźne czynniki ryzyka lub niepokojące objawy.

Mamy skuteczne metody leczenia. Tak jak dbamy o serce, musimy dbać także o nerki. Tylko w przypadku nerek, gdy zaczynają chorować, samo dbanie nie wystarczy. Należy dołożyć leki, które są naprawdę skuteczne. Dzięki nim możemy spowolnić progresję niewydolności nerek właściwie do fizjologicznego starzenia, a więc praktycznie w stu procentach. Tylko musimy to wcześnie wykryć!

Pojawiają się doniesienia o pracach nad sztucznymi nerkami. Jak pan ocenia ten projekt?

Jestem wielkim entuzjastą tego rozwiązania. Amerykańskie bioartificial kidneys już weszły w fazę testów na dużych zwierzętach. Jest to rewelacyjne pod względem technologicznym rozwiązanie, które wzbudza mój zachwyt. Takie urządzenie będzie wszczepiane, ale nie będzie wymagało ani leczenia immunosupresyjnego, ani leczenia przeciwkrzepliwego. W tym wypadku nie trzeba będzie brać dodatkowo żadnych leków. Dzień po wszczepieniu takiego urządzenia człowiek będzie wracał do zdrowia. Entuzjastycznie trzymam kciuki za ten projekt, choć podkreślam, że mamy jeszcze parę lat, zanim ta metoda, jeżeli wszystko się uda, zostanie wdrożona do powszechnego leczenia. Do tego czasu umrze kilka milionów ludzi chorych na nerki, dlatego tak ważna jest wczesna diagnostyka.

Ile osób ma problemy z nerkami?

Obecnie na 30 mln dorosłych Polaków 4,7 mln osób ma przewlekłą chorobę nerek. To znaczy, że ma albuminurię, która świadczy o tym, że błona filtracyjna kłębuszków jest uszkodzona. Albo też ma zniszczoną już połowę obu nerek.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Diagnostyka i terapie
Rak piersi nie wybiera. Chora często dowiaduje się zbyt późno
Diagnostyka i terapie
Co ma żaba do depresji? Okazuje się, że może pomóc
Diagnostyka i terapie
Tabletka „dzień po” także od położnej. Izabela Leszczyna zapowiada zmiany
Diagnostyka i terapie
Zaświeć się na niebiesko – jest Światowy Dzień Świadomości Autyzmu
Diagnostyka i terapie
Naukowcy: Metformina odchudza, bo organizm myśli, że ćwiczy