Pod koniec marca GUS zameldował w tzw. flashu, że inflacja w minionym miesiącu wyniosła 3 proc. Tamten odczyt zaskoczył pozytywnie: był sporo niższy od średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (3,3 proc.). Tę niespodziankę analitycy wyjaśniali zdumiewająco niskim zaraportowanym przez GUS wzrostem cen paliw: „tylko” o 15,4 proc. względem lutego, podczas gdy dane ze stacji raczej sugerowały wzrost o przynajmniej 20 proc. W każdym razie teraz GUS potwierdził te dane. Zgodnie ze szczegółowymi danymi urzędu, w marcu paliwa były też o 8,6 proc. droższe rok do roku.
Generalnie, cały koszyk inflacyjny GUS podrożał w marcu o 1,1 proc. względem lutego. Tym samym można powiedzieć, że w miesiąc ceny poszły w górę dwukrotnie mocniej niż w całym drugim półroczu 2025 r. To jednak właściwie wyłącznie „wina” paliw, bo w innych kategoriach sytuacja cenowa była opanowana.
Inflacja w marcu oczywiście sporo wzrosła względem lutego (2,1 proc. r/r) i jest najwyższa od lipca 2025 r., wciąż pozostaje jednak w przedziale odchyleń wokół celu inflacyjnego NBP (2,5 proc. +/- 1 pkt proc.).
Czytaj więcej:
Mimo konfliktu w Cieśninie Ormuz i związanego z tym mocnego skoku cen paliw, drożyzna na razie nie jest na sklepowych półkach odczuwalna. W marcu c...
Pro
Inflacja w Polsce w marcu. Co potaniało, co podrożało?
Ceny żywności i napojów bezalkoholowych w marcu w ogóle nie zmieniły się średnio względem lutego (0 proc. m/m), a rok do roku były o 2,1 proc. droższe. Ba, gdyby „wyjąć” z tej kategorii napoje i wziąć pod uwagę wyłącznie żywność, to ta potaniała w marcu o 0,1 proc. względem lutego, a rok do roku podrożała „tylko” o 1,8 proc. To niski wynik nie tylko na tle ostatnich lat, ale wręcz dekad. Oczywiście, są towary, które drożeją, np. rok do roku o 25 proc. podrożały owoce jagodowe, o ponad 19 proc. ogórki, warzywa strączkowe o 13 proc., margaryna o 11 proc., jaja o około 10 proc., kawa o 10 proc., a czekolada o 15 proc. Obok nich jest jednak sporo taniejących. Przykładowo, ziemniaki są dziś tańsze niż rok temu o 25 proc., cukier o około 14 proc., buraki, kapusta i marchew o około 7-8 proc., masło o ponad 20 proc., a wieprzowina o około 5 proc.
W marcu wciąż wyraźnie wyższe od inflacji ogółem było tempo wzrostu cen usług – te podrożały rok do roku o 5 proc. To także wyższy wynik niż w lutym (4,8 proc. r/r). Z drugiej strony, te 5 proc. to i tak niemal najniższy poziom od sześciu lat.
Z danych GUS wynika, że np. usługi edukacyjne, kosmetyczne, krawieckie czy medyczne były w marcu o 6-7 proc. droższe niż przed rokiem, a w turystyce wzrost cen to blisko 9 proc. Palaczy z pewnością nie cieszy wzrost cen wyrobów tytoniowych o ponad 19 proc. r/r.
Jeśli chodzi o koszty utrzymania domu, to wyraźny wzrost w ujęciu rocznym widać w cenach energii elektrycznej – o blisko 13 proc. Mocno podrożał też m.in. wywóz śmieci (7 proc.), zaś usługi kanalizacyjne czy zimna woda były w marcu o około 4 proc. droższe niż przed rokiem. Potaniał zaś np. gaz, o prawie 10 proc.
Zgodnie z szacunkami ekonomistów, inflacja bazowa (tj. bez cen żywności i energii, w tym paliw – te kategorie „zajmują 42,6 proc. tegorocznego koszyku inflacyjnego) wyniosła w marcu około 2,5-2,6 proc., czyli była zbliżona do wyniku z lutego (2,5 proc.), najniższego od około siedmiu lat. Dokładne dane o marcowej inflacji bazowej poznamy w czwartek.
Czytaj więcej
Polacy coraz częściej po produkty bez recepty czy suplementy idą do sklepu lub apteki internetowej. Główny powód: niższe ceny: 75 proc. przy takich...
Co dalej z inflacją w Polsce?
Prognozy dla inflacji w Polsce w kolejnych miesiącach i kwartałach są oczywiście naznaczone bardzo dużą niepewnością związaną z rozwojem sytuacji w Cieśninie Ormuz i ewentualnym przełożeniem szoku energetycznego oraz paliwowego na ceny innych towarów i usług. Ekonomiści wciąż jednak w bazowych scenariuszach swoich prognoz nie zakładają eskalacji konfliktu, a wręcz jego stopniowe wygaszanie: choć jego efekty będą widoczne w krajowej inflacji jeszcze jakiś czas. W kwietniu łagodząco na inflację wpływają działania osłonowe rządu (program „Ceny Paliwa Niżej”). Od możliwości fiskalnych kraju oraz rozwoju sytuacji na rynku paliw zależy, czy potrwa on dłużej. Część ośrodków analitycznych zakłada, że CPN będzie obowiązywał całymi miesiącami, ale np. członek RPP Ludwik Kotecki zakłada, że nawet od maja program osłonowy nie będzie już konieczny. - CPN jest zaplanowany do końca kwietnia i myślę, że nie będzie potrzeby jego przedłużania, bo będzie już po konflikcie. W związku z tym ta interwencja będzie krótkookresowa – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Mediana prognoz analityków dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” zakłada, że średniokwartalnie w kolejnych czterech kwartałach (tj. do I kw. 2027 r. włącznie) inflacja w Polsce będzie wahać się w granicach 3,1-3,3 proc. To poziomy, które z jednej strony zapewne nie dadzą Radzie Polityki Pieniężnej przestrzeni do obniżek stóp procentowych, ale także argumentów do ich podniesienia. Opierając się na komunikatach RPP, dopiero długotrwałe przekroczenie tego poziomu przez inflację wzbudziłoby wśród członków Rady poważne obawy. – Gdyby istniało ryzyko, że inflacja wymknie się z przedziału [odchyleń od celu NBP – red.] to wtedy pewnie zareagowalibyśmy – podkreśla dr Ludwik Kotecki z RPP. Z kolei Wiesław Janczyk w rozmowie z agencją Bloomberg zaznaczył, że decyzja o podwyżkach stóp byłaby realnie brana pod uwagę, gdyby inflacja przez trzy miesiące z rzędu utrzymywała się powyżej stopy referencyjnej (3,75 proc.), a Rada nie miała podstaw, by uznać ten wzrost za przejściowy.
Uspokajający przekaz płynął także z ust prezesa Glapińskiego. Podczas zeszłotygodniowej konferencji prasowej zauważał, że ryzyko silnego wzrostu inflacji „bardzo ograniczone”. – Skala wzrostu cen na rynku surowców jest znacznie mniejsza niż w trakcie globalnego szoku inflacyjnego z lat 2021-2022 – mówił. – Wówczas mieliśmy też do czynienia z gwałtownym popandemicznym ożywieniem gospodarczym, które sprzyjało wzrostowi inflacji. Obecnie wzrost popytu na świecie jest umiarkowany – dodawał Glapiński. Zwracał też uwagę na ograniczony zakres obecnych zakłóceń w handlu światowym (dotyczą one głównie ropy, gazu czy oleju napędowego, podczas gdy w latach 2021-2022 nastąpiły poważne zakłócenia w całych globalnych łańcuchach dostaw), mniej napiętą sytuację na krajowym rynku pracy (w tym istotne obniżenie dynamiki wynagrodzeń), niewielką skalę osłabienia złotego oraz znacząco wyższy poziom stóp procentowych niż na początku globalnego wstrząsu inflacyjnego poprzednich lat.