Reklama
Rozwiń
Reklama

Medycyna napędza gospodarkę

Ludzie zdrowi są bardziej produktywni, więc im lepsza opieka medyczna, tym bogatszy kraj.

Aktualizacja: 14.06.2016 06:14 Publikacja: 13.06.2016 21:00

Medycyna napędza gospodarkę

Foto: Bloomberg

Zależności pomiędzy gospodarką państwa a zdrowiem jego mieszkańców jest od wielu lat przedmiotem badań ekonomistów. Relacja jest tu dwukierunkowa. Z jednej strony w bogatszych krajach żyje się dłużej i zdrowiej. Z drugiej zaś, co nie mniej istotne, poprawa opieki medycznej prowadzi do gospodarczego wzrostu.

Jak udowodnił prof. Marc Suhrcke z Centrum Ekonomii Zdrowia w Uniwersytecie w Yorku, wydłużenie długości życia mieszkańców o jeden rok skutkuje wzrostem krajowego produktu brutto o 4 proc. David Bloom ze Szkoły Zdrowia Publicznego Harvarda w USA pokazał zaś, że jeśli śmiertelność z powodu chorób układu krążenia u ludzi w wieku produkcyjnym spada o 10 proc., PKB rośnie o 1 proc.

Lepsze leczenie kardiologiczne przekłada się więc wprost na zamożność kraju. Nietrudno dociec dlaczego. – Kiedy pod koniec lat 80. zaczynałem pracę – mówi prof. Maciej Lesiak z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu – śmiertelność pacjentów w ciągu kilku dni po zawale wynosiła 15–20 proc. Dziś jest to 5 proc. Wtedy chory spędzał w szpitalu cztery tygodnie. Dziś cztery dni. W innym też stanie chory opuszczał szpital, często był inwalidą, dziś normalne jest, że ludzie po zawale w wieku produkcyjnym wracają do pracy.

Dobry system leczenia zawałów mięśnia sercowego pozwala na powrót wyleczonych pacjentów na rynek pracy i unikanie wypłacania im (lub ich rodzinom) renty. Taki człowiek, zamiast być obciążeniem dla społeczeństwa, może pracować i na swoje utrzymanie, i na rzecz kraju.

Jak jednak zaznacza prof. Lesiak, o ile mamy w Polsce świetną sieć ośrodków kardiologii interwencyjnej i niską śmiertelność pacjentów bezpośrednio po zawale, o tyle znacznie gorzej jest z długoplanowym leczeniem. Śmiertelność pacjentów w ciągu roku po wyjściu ze szpitala wynosi 10 proc. To efekt tego, że wielu z nich nie ma możliwości skorzystania z rehabilitacji kardiologicznej oraz z dodatkowych zabiegów. Wysiłek kardiologów interwencyjnych zostaje zaprzepaszczony.

Reklama
Reklama

Trudno się więc dziwić, że środowisko kardiologiczne z nadzieją powitało projekt wprowadzenia skoordynowanej opieki pozawałowej, dzięki której każdy pacjent po zawale miałby zapewnioną konsultację z kardiologiem, rehabilitację i niezbędne, dodatkowe zabiegi (które trzeba wykonać w ściśle wyznaczonym czasie). – Niestety, nie spodziewaliśmy się – mówi prof. Lesiak – że opieka skoordynowana będzie organizowana kosztem środków przeznaczonych na zabiegi interwencyjne. Nikt z nami nie skonsultował tego posunięcia. Zorganizowanie opieki skoordynowanej jest rzeczą ważną, ale nie zrekompensuje destrukcji systemu interwencji kardiologicznej.

Obcięcie funduszy na kardiologię interwencyjną oznacza, że będziemy cofać się ku czasom, gdy śmiertelność bezpośrednio po zawale była znacznie wyższa. Więcej też będzie rozległych zawałów z powodu opóźnień w rozpoczęciu zabiegów – nawet najlepszą rehabilitacją nie odzyska się straconego mięśnia sercowego. Odczują to pacjenci, odczuje to też gospodarka.

Dane gospodarcze
Ulga w Tokio. Gospodarka Japonii jednak nie wpadła w recesję
Dane gospodarcze
Inflacja przebiła oczekiwania rynku. GUS pokazał pierwszy odczyt za styczeń
Dane gospodarcze
Mocne dane z GUS. PKB Polski urósł najmocniej od ponad trzech lat
Dane gospodarcze
Wielka Brytania zwalnia. Inwestycje i budownictwo ciągną w dół PKB
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama