Na razie fabryki zwalniają obroty. Gliwickie zakłady Opla ogłosiły przestój na trzy tygodnie. Szefowie podkreślają, że wkrótce sytuacja powinna wrócić do normy, jeśli tylko Europejczycy znów zaczną kupować samochody.
[srodtytul]Nikt nie chce aut i mebli[/srodtytul]
Trudności mają także kooperanci – firma Mahle Polska wytwarzająca części do samochodów osobowych i ciężarowych podała, że z powodu zmniejszonych zamówień ogranicza produkcję i nie wyklucza zwolnień wśród trzytysięcznej załogi.
Uspokaja za to Enrico Pavoni, prezes Fiat Auto Poland. – W tym roku osiągniemy zakładaną produkcję – podkreśla. – Przyszły rok jest jednak zagadką.
Kryzys dotyka nie tylko branży motoryzacyjnej. Koszty produkcji zamierza ograniczyć jedna z największych polskich firm, KGHM. Prezes Mirosław Krutina ma nadzieję, że nie pociągnie to za sobą redukcji zatrudnienia, ale „nikt dziś nie powie tego na pewno”.
Oszczędności wprowadza także branża meblarska. – Spadają zamówienia, bo meble nie są towarami pierwszej potrzeby – mówi Marek Kołakowski, prezes Mebelplastu w Olsztynie. – By pozostać na rynkach, tniemy koszty, musieliśmy obniżyć wynagrodzenia.
Do podobnych działań przygotowują się także firmy budowlane – o możliwej redukcji zatrudnienia mówili „Rz” m.in. prezesi Budimeksu oraz Dom Development.
[srodtytul]Wyhamujemy, ale jak?[/srodtytul]
Groźba redukcji zatrudnienia i wzrostu bezrobocia będzie tym większa, im mocniej polska gospodarka zacznie wyhamowywać. Rząd zakłada, że w przyszłym roku wzrost PKB osiągnie 4,6 proc., a bez pracy powinno pozostać 1,4 miliona osób.
– Prognozujemy 4 – 4,4 proc. wzrostu PKB, co oznacza zwiększenie liczby bezrobotnych o ok. 300 tysięcy – mówi Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.
Najczarniejsze scenariusze (analityków z Merrill Lynch i BNP Paribas) mówią o zaledwie trzyprocentowym wzroście PKB w przyszłym roku.
[srodtytul]Powrót z emigracji[/srodtytul]
Co więcej, spodziewać się należy masowego powrotu naszych rodaków z zagranicy. Recesja w Wielkiej Brytanii, Irlandii czy Niemczech powoduje, że brakuje tam dla nich pracy. Szacunki mówią nawet o 300 tysiącach reemigrantów, z czego 100 – 200 tys. może się zarejestrować w urzędach pracy.
– Jeśli sprawdzi się ten scenariusz, przybędzie nam około pół miliona bezrobotnych – szacuje Jacek Wiśniewski z Raiffeisen Bank Polska.
[b]Nie wiesz, jak sobie radzić w kryzysie? - [link=http://blog.rp.pl/blog/2008/10/12/rz-na-ciezkie-czasy/]napisz do nas[/link][/b]