– Choć w minionych 25 latach poziom polskiego PKB na mieszkańca wzrósł niemal czterokrotnie, a okres globalnego kryzysu nie przyczynił się do prawdziwej recesji, to jednak nie możemy zakładać, że taki trend utrzyma się w nieskończoność – podkreślają eksperci Instytutu Kościuszki, który wspólnie z „Rzeczpospolitą" rozpoczyna ogólnokrajową debatę nad pułapką średniego dochodu (z ang. middle income trap) rozumianą jako ryzyko znacznego spowolnienia wzrostu gospodarczego. Jak zaznaczają eksperci, wyczerpuje się naturalna przewaga Polski nad innymi krajami w postaci niższych kosztów. Teraz musimy zacząć konkurować jakością naszej gospodarki.
Statystyczny prymus
Punktem wyjścia do debaty była konferencja „Strategie gospodarcze dla Polski i regionu – unikając pułapki średniego dochodu", która w minionym tygodniu zgromadziła w Warszawie przedstawicieli nauki oraz biznesu, w tym również autorów raportu nt. pułapki średniego dochodu w czterech krajach Grupy Wyszehradzkiej (V4.) Ryzyko spowolnienia tempa wzrostu, które oddali perspektywę dołączenia do najbardziej rozwiniętych państw Zachodu, grozi bowiem nie tylko Polsce, ale również Czechom, Węgrom i Słowacji.
Każde z czterech analizowanych państw ma nieco inne wyzwania i przewagi (naszą pozostaje wielkość i siła rynku wewnętrznego), widać też różnice w ogólnym klimacie dla inwestorów, ale – jak podkreśla Łukasz Pokrywka, wiceprezes Instytutu Kościuszki – wspólnie możemy się zastanowić nad kierunkami, którymi powinniśmy podążać, w tym nad ograniczaniem barier administracyjnych dla biznesu.
– Choć w ostatnich latach powstały w Polsce liczne projekty polityczne w celu zmniejszenia biurokracji i obciążeń regulacyjnych dla biznesu oraz rynku pracy, to znacząca część reform zostaje jeszcze przed nami. Potrzebna jest m.in. głęboka reforma prawa gospodarczego i prawa upadłościowego, prawa zamówień publicznych czy uproszczenie systemu podatkowego. Bariery administracyjne nie muszą wprawdzie oznaczać wysokich kosztów, ale utrudniają firmom działalność, a niekiedy nawet uniemożliwiają podejmowanie innowacyjnych przedsięwzięć – wyjaśnia wiceprezes Instytutu Kościuszki.
Statystycznie rzecz biorąc, każdy kraj z analizowanej wyszehradzkiej czwórki wyszedł już jednak z etapu średniego dochodu, którego górny pułap wynosi ok 12,9 tys. dolarów PKB na mieszkańca albo 15 tys. dolarów z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej. Polska z dochodem rzędu 24 tys. dolarów w 2014 r. plasuje się zdecydowanie powyżej średniej.