Główni rosyjscy biznesmeni przekazali setki miliardów rubli do budżetu federalnego po tym, jak Władimir Putin wezwał do „dobrowolnych wpłat” w obliczu rekordowego deficytu. Do połowy sierpnia „dobrowolne wpłaty” wyniosły łącznie 383,69 mld rubli (dziś to 16,86 mld zł), podała gazeta „Wiedomosti”.
Rosyjski biznes wspiera budżet „dobrowolnie”
Przed marcowym spotkaniem Putina z przedstawicielami największego biznesu, na którym, według źródeł „The Bell”, zaproponował on przedsiębiorcom wsparcie budżetu, wpłaty od organizacji pozarządowych wyniosły łącznie 15,6 mld rubli. W ciągu następnego miesiąca darowizny wzrosły dziesięciokrotnie, do 159,7 mld rubli. W maju skoczyły o 45,5 proc., w czerwcu o 27 proc., a w lipcu i pierwszej połowie sierpnia o kolejne 30 proc.
Czytaj więcej
Pozbycie się przez Turcję rosyjskich systemów rakietowych najwyższej generacji to warunek zgody USA na sprzedaż Ankarze myśliwców F-35. Turcja kupi...
„To fakt, że rosyjski biznes wspiera budżet” – powiedział Aleksandr Szochin, szef Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP). Podkreślił, że sama pomoc ma charakter czysto „dobrowolny”. Szochin powiedział również, że przedsiębiorcy przekazują środki nie tylko z funduszy korporacyjnych, ale także z fundacji rodzinnych.
„Najważniejsze dla przedsiębiorstw jest to, aby dobrowolne wpłaty nie zwiększały obciążeń fiskalnych. Nie oznacza to, że firmy wykupują swoje aktywa, ale raczej że należy znaleźć równowagę między możliwościami firm a wsparciem budżetowym” – zauważył szef RSPP. Dodał, że „dobrowolne” wpłaty były omawiane obok innych mechanizmów pokrywania deficytu budżetowego podczas spotkania Putina z przedsiębiorcami. Omawiano podatek od nieoczekiwanych zysków. Szochin podkreślił, że nie ma warunków do wprowadzenia takiego podatku, ponieważ wiele firm „przynosi straty”.
Nowy podatek w Rosji od 1 grudnia
To łagodne określenie. W rzeczywistości bowiem ponad połowa rosyjskiego biznesu, szczególnie małego i średniego, balansuje na krawędzi. Tymczasem deficyt budżetu federalnego Rosji rośnie gwałtownie w piętym roku rozpętanej wojny. W okresie styczeń–lipiec wyniósł 6,455 bln rubli. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku kwota ta wzrosła 1,4-krotnie i jest już prawie dwukrotnie wyższa niż zaplanowany deficyt na cały rok bieżący.
„The Moscow Times” przypomina, że od początku inwazji na Ukrainę, z budżetu Rosji na wojnę poszło blisko 50 bln rubli (dokładne dane nie są znane, bo reżim utajnił większość budżetu i danych makro). Aby pokryć wydatki wojskowe i produkcję broni, rząd wydał trzy czwarte dostępnych środków z Funduszu Narodowego Dobrobytu, który, jak mówi nazwa, ma poprawić warunki życia obywateli federacji.
Aby mieć pieniądze na wojnę, Kreml wprowadził cła eksportowe i walutowe, podniósł podatek od wydobycia kopalin oraz za pomocą prokuratury i organów ścigania skonfiskował aktywa prywatne o wartości 4 bln rubli. W 2025 r. podwyższono podatek dochodowy od osób prawnych i podatek dochodowy od zamożnych osób fizycznych. W 2026 r. podwyższono podatek VAT i podatki dla małych firm.
Jednak to wciąż za mało, więc będzie kolejny podatek. Rosyjska ulica już nazwała go podatkiem na gadżety. Władze rosyjskie spodziewają się zebrać 136 mld rubli od producentów i importerów elektroniki w formie nowej opłaty technologicznej. Przedsiębiorstwa będą zobowiązane do corocznego przekazywania do skarbu państwa 22,7 mld rubli, informuje gazeta „RBK”. Zgodnie z notą wyjaśniającą do dokumentu, nowa opłata będzie pobierana od 1 grudnia 2026 r. od importu komponentów elektronicznych i wyrobów gotowych do Rosji, a także od ich produkcji krajowej.
Rosjanie nie mają złudzeń, że producenci przerzucą dodatkowe koszty na kupujących.