Nowy projekt ustawy wprowadzający istotne zmiany w zakresie finansów państwa trafił do Sejmu ledwie w poniedziałek wieczorem, a już we wtorek rano odbyło się jego pierwsze czytanie. Po południu PiS przegrał jedno z głosowań w komisji sejmowej, ale szybko zostało to „naprawione” przez reasumpcję głosowania. Rząd się spieszy, bo sprawa dotyczy jeszcze budżetu na 2022 rok.

Wyłączenia z reguły

Projekt przewiduje, po pierwsze, że podatek bankowy nie będzie obejmował obligacji gwarantowanych przez Skarb Państwa. Chodzi tu o papiery emitowane przez inne instytucje niż resort finansów, takie tak Bank Gospodarstwa Krajowego (który pozyskuje finansowanie dla Funduszu Przeciwdziałania Covid-19 czy Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych) czy Polski Fundusz Rozwoju.

Druga ważna propozycja dotyczy stabilizującej reguły wydatkowej (SRW). Rząd chce, by z limitu wydatków wyznaczonych przez tę regułę, w 2022 r. wyłączone zostały wydatki państwa w trzech obszarach. Chodzi o programy związane ze wsparciem dla podmiotów dotkniętych kryzysem energetycznym (np. dodatki węglowe), programy wsparcia świadczeniobiorców, w szczególności emerytów i rencistów, w związku ze wzrostem inflacji, po trzecie zaś – o wydatki w obszarze finansowania sił zbrojnych.

Ani w Sejmie, ani w ocenie skutków regulacji w projekcie ustawy, resort finansów nie podał, ile mają wynosić owe wydatki ponad wyznaczony limit w tym roku. Taka informacja ma zostać dołączona do sprawozdania z wykonania budżetu za 2022 r.

Wydatki bez limitów

Posłowie opozycji nie pozostawili na rządowym projekcie suchej nitki, wytykając punkt po punkcie, że jest to propozycja zupełnie niepoważna. – Ta ustawa mówi, że rząd może sobie wydać, ile chce, bez żadnej kontroli parlamentu. I sam nie wie, ile chce wydać, ale powie nam o tym w połowie przyszłego roku. To brzmi jak kabaret – wytykała Izabela Leszczyna z Koalicji Obywatelskiej. Zaznaczyła, że trudno uwierzyć, by w połowie listopada szefowie resortów nie wiedzieli, ile wyniosą tegoroczne wydatki na zbrojenia czy wsparcie gospodarstw domowych. – Rząd chce mieć weksel in blanco, który pozwoli mu wydać kwoty nieograniczone żadnym limitem – podsumowała.

Szykowanie glejtu?

Ostrych słów nie szczędziła też Paulina Hennig-Kloska, z Klubu Polska 2050, oceniając, że rząd wydał w tym roku więcej niż mógł, gwałcąc wszelkie reguły wydatkowe, a teraz przynosi do Sejmu glejt, by wyczyścić sobie ręce.

Kwota planowanego limitu wydatków dla podmiotów i obszarów objętych regułą wydatkową, zgodnie z ustawą budżetową na 2022 r. wynosi 814,7 mld zł. – Propozycje zmian w regule pokazują, że zdaniem rządu sytuacja budżetowa w kontekście reguł fiskalnych jest ciasna. I konieczne stało się wyłączenie pewnego typu wydatków spod limitu wydatkowego – komentuje Sławomir Dudek z Fundacji FOR.

Rząd przekonuje, że to podejście zgodne z rekomendacjami Komisji Europejskiej, które zaleca elastyczność i neutralność w polityce fiskalnej, tak by w dobie kryzysu państwa nie były zmuszane do nadmiernych cięć, zwłaszcza w obszarze inwestycji.

– Ale warto zwrócić uwagę, że nasz rząd dosyć szeroko traktuje obszary wydatków, które mają być objęte szczególną troską. W zasadzie każdy może być dotknięty inflacją, więc można tu zakwalifikować wszelkiego typu transfery, wydatki na zbrojenia też mogą mieć szeroką definicję. Można podejrzewać, że tak naprawę chodzi o to, by rząd nie musiał się krępować limitami przy wydatkach na tzw. kiełbasę wyborczą – komentuje Dudek.

Dług poza kontrolą

– Pytałem już wiele razy, czy leci z nami jeszcze pilot? Teraz widać czarno na białym: w tym samolocie nie ma już nawet stewardes, zostali tylko pasażerowie – to z kolei komentarz Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty Polskiej Rady Biznesu. – Po zdemolowaniu SRW mamy tu do czynienia z odważnym krokiem naprzód kogoś, kto stoi na skraju przepaści.

Jankowiak podkreśla, że zmiany dotyczące obligacji gwarantowanych przez SP to pomysł resortu finansów na poszerzenie, znacząco uszczuplonych, możliwości plasowania długu publicznego na rynkach finansowych. Ale to, zdaniem Jankowiaka, słaby pomysł, bo sektor finansowy i tak już ma publicznego długu „po kokardę” w swoich portfelach.

Podczas sejmowej debaty Krzysztof Bosak z Konfederacji komentował z kolei, że rządowa propozycja ma na celu zwiększenie zadłużania pozabudżetowego. – Jest ono już ogromne, to 422 mld zł, a ta ustawa ma zachęcić inwestorów, by chętniej inwestowali w obligacje nie Skarbu Państwa, ale w obligacje funduszy pozabudżetowych, które są poza kontrolą parlamentu – ostrzegał Bosak.

Wraz z wejściem w życie nowych rozwiązań, przestaną obowiązywać zmiany w regule wydatkowej z września tego roku, wyłączające z niej wszystkie fundusze celowe, co było niezgodne z kamieniami milowymi w KPO. – Wrześniowa zmiana otwierała wprost bramę do wzrostu wydatków ponad limity, teraz mowa „tylko” o furtce, najlepiej jednak byłoby zatrzasnąć drzwi do takich praktyk – ocenia Dudek.