Według GUS po ośmiu miesiącach br. wartość produkcji budowlano-montażowej w Polsce wzrosła o nieco ponad 10 proc. Nastroje jednak nie są optymistyczne, a jeśli prawdą jest, że giełda dyskontuje przyszłość, to wygląda na to, że inwestorzy nie są jej pewni. Indeks WIG-budownictwo od kilku miesięcy przypomina sinusoidę.

Szymon Jungiewicz, ekspert rynku budowlanego w firmie PMR, mówi wprost, że trudno wskazać na optymistyczne czynniki, które miałyby sygnalizować, że branża będzie znów rosnąć. – Po kilku wzrostowych latach rynek czeka nieuchronne hamowanie, które już się zaczęło, szczególnie w mieszkaniówce. Prognozujemy spadki w ujęciu realnym zarówno w tym, jak i przyszłym roku. Pewnego rodzaju pocieszeniem może być fakt, że na dziś nie ma dużego prawdopodobieństwa załamania rynku – mówi Jungiewicz.

Damian Kaźmierczak, ekonomista Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa, podkreśla, że branża pracuje jeszcze na pełnych obrotach przy realizacji inwestycji rozpoczętych w latach 2020–2021. Firmy patrzą z niepokojem w przyszłość: w kolejnych kwartałach marże firm będą pod presją malejących przychodów i wciąż wysokich kosztów z powodu rekordowych cen materiałów, dwucyfrowej dynamiki wynagrodzeń oraz rosnących kosztów obsługi kredytów i leasingu.

– Wiele się mówi o spodziewanym spowolnieniu w sektorze budownictwa. To prawda, że od kilku lat branża ta mierzy się z wieloma wyzwaniami – komentuje Łukasz Michorowski, partner i ekspert usług doradczych dla sektora budowlanego i nieruchomości w Deloitte. – Jednym z nich jest niedobór kadr. Zwiększony odpływ pracowników nasilił się w ostatnich miesiącach i jest bezpośrednio związany z sytuacją za wschodnią granicą Polski. Poza tym branża musi się zmierzyć z wysoką dynamiką wzrostu cen materiałów budowlanych, przerwaniem łańcuchów dostaw oraz rosnącymi stopami procentowymi, które wpływają na koszty finansowania. Czynniki te w istotny sposób wpływają na marże realizowanych kontraktów. Dotyczy to projektów już realizowanych, jak i przyszłych projektów, których wycena jest trudnym zadaniem. Zauważyć można również wyhamowanie inwestycji komercyjnych, co pośrednio związane jest z mniej dostępnym finansowaniem projektów – dodaje.

Czytaj więcej

Koszty remontów uderzają po kieszeni

Zdaniem eksperta mimo tak wielu wyzwań budownictwo stoi przed dużą szansą, w szczególności związaną z dalszym rozwojem infrastruktury: drogowej, ale również przemysłowej – zwłaszcza branży energetycznej, ale i wciąż jeszcze budownictwa komercyjnego. – Projektów i pracy nie powinno zabraknąć, jednak rosnące ceny i dostępność materiałów budowlanych oraz pozyskanie i utrzymanie pracowników będą kluczowymi zmiennymi wpływającymi na rentowność kontraktów oraz dotrzymanie terminów realizacji projektów – wskazuje Michorowski. – Ogromny wpływ na ich realizację mają pozyskane fundusze unijne. Plan Komisji Europejskiej zakłada w strategii na lata 2021–2027 wsparcie dla Polski w wysokości 76 mld euro w cenach bieżących, co czyni nasz kraj największym beneficjentem funduszy europejskich. Duża część z tych środków – podobnie jak w poprzednich latach – zostanie przeznaczona na inwestycje w infrastrukturę drogową oraz kolejową – dodaje.

Ekspert zaznacza, że mimo turbulencji branża budowlana nieustannie się rozwija. Z każdym rokiem przybywa innowacyjnych rozwiązań poprawiających wydajność energetyczną czy funkcjonalność budynków. Coraz większą rolę odgrywają rozwiązania ekologiczne czy dbałość o aspekty ESG (środowisko, kwestie społeczne, ład korporacyjny). – Przyszłość to era prefabrykatów, inteligentnych rozwiązań, które przełożą się na oszczędność czasu, zoptymalizują procesy, będą mieć realny wpływ na budżet w kontekście realizowanych projektów. Branża zmierza w stronę bezpieczeństwa, zeroemisyjności, wykorzystania odnawialnych materiałów i źródeł energii oraz wzrostu efektywności energetycznej budynków. Dodatkowo, coraz więcej firm wykonawczych sięga po technologie informatyczne przy realizacji projektów, a na placach budowy sukcesywnie postępuje też proces digitalizacji i automatyzacja – podsumowuje Michorowski.