Odpływ pracowników z Ukrainy, którzy wracają walczyć z rosyjskim agresorem, oraz wzrost cen i pogorszenie dostępności materiałów na skutek wzrostu cen surowców to kluczowe problemy, z jakimi w najbliższym czasie będzie się borykać branża – ocenia Polski Związek Pracodawców Budownictwa. W 2021 r. branża zatrudniała 373 tys. Ukraińców, o 21 proc. więcej niż rok wcześniej, co stanowiło prawie 80 proc. pracujących legalnie na budowach cudzoziemców.

Nie wszyscy jadą

– Sytuacja blokady gospodarczej Rosji i samej wojny w Ukrainie może mieć wpływ na branżę budowlaną w Polsce, ale jest jeszcze za wcześnie, żeby prognozować skutki. Dużo zależy od rozwoju wydarzeń w najbliższych tygodniach w relacjach UE–Rosja–Ukraina, a sytuacja tutaj jest bardzo dynamiczna – komentuje Marcin Wrzosek, rzecznik Budimeksu, największego generalnego wykonawcy w kraju. – Nie notujemy na razie szczególnie dużej liczby przypadków powrotów na Ukrainę naszych pracowników. Może to być zjawisko o większej skali u podwykonawców. Wszyscy ukraińscy pracownicy otrzymali od nas wsparcie, włączając sprowadzenie rodzin do Polski. Tym, którzy wyjechali, gwarantujemy, że miejsca pracy będą na nich czekać oraz wsparcie finansowe. O takie same świadczenia apelujemy do naszych podwykonawców – dodaje.

PORR na stałe zatrudnia około 70 pracowników z Ukrainy, odpływ szacuje na 15 proc. – Na tak niewielki odsetek może wpłynąć fakt, że sprowadziliśmy do Polski rodziny naszych pracowników – mówi wiceprezes Jakub Chojnacki. – U podwykonawców i partnerów udział pracowników z Ukrainy w ich strukturach szacujemy na 70 proc. i odpływ jest na poziomie 40–50 proc. Problem więc jest, ale na razie nie powoduje większych komplikacji – przekonuje.

– W Erbudzie nie mamy wielu pracowników stałych z Ukrainy, ale codziennie na nasze budowy wychodzi około 1,3 tys. pracowników naszych podwykonawców. Część z nich już wróciła lub wraca na Ukrainę do rodziny albo walczyć, niektórzy wzięli urlopy, by zająć się sprowadzeniem rodzin do Polski. Sytuacja jest dla wszystkich nowa i dynamiczna, reagujemy na bieżąco – mówi Dariusz Grzeszczak, prezes Erbudu.

Czytaj więcej

Firmy ułatwią pracę uciekinierkom przed wojną

Paweł Bruger, rzecznik Mirbudu, przyznaje, że na rynku widać nasilające się braki kadry. Dodając do tego spodziewane zwyżki cen surowców, trudno dziś składać oferty w postępowaniach.

Ondřej Šuch, szef komunikacji w Skanska Central Europe, komentuje, że firma bezpośrednio zatrudnia niewielu Ukraińców, ale u niektórych podwykonawców stanowią oni nawet 80 proc. pracowników.

– Z wielką uwagą śledzimy wydarzenia, rozwój sytuacji może mieć dalszy wpływ na moce produkcyjne, ceny surowców i energii oraz stabilność finansową branży budowlanej. Ale to ludzie są najważniejsi. Jeśli dojdzie do masowego odpływu pracowników, będzie to miało oczywiście wpływ na niektóre sektory usług i całą branżę budowlaną, a ceny niektórych zleceń podwykonawczych mogą wzrosnąć z powodu braku mocy produkcyjnych – mówi Šuch.

Krzysztof Figat, prezes Polimeksu Mostostalu, podkreśla zaś, że sytuacja za wschodnią granicą zmusza polskich przedsiębiorców do zrewidowania strategii biznesowych.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

– Najbardziej uciążliwy dla nas jest ograniczony dostęp do materiałów hutniczych, jakie dostarczały nam huty zza wschodniej granicy. Embargo spowodowało zatrzymanie dostaw, zapasy wystarczą na kilka tygodni, zmiana dostawców to proces czasochłonny. Będziemy poszukiwać nowych źródeł: w Turcji, na Dalekim Wschodzie, w krajach arabskich lub nawet w Australii. Skutkiem niedoborów mogą być opóźnienia w realizacji kluczowych projektów. Wdrażamy procedury kryzysowe i liczymy również na wsparcie państwa w celu utrzymania miejsc pracy – mówi Figat.

Na GPW przecena

Na rosyjską napaść na Ukrainę giełdowy indeks WIG-Budownictwo zareagował w ubiegłym tygodniu spadkiem o 8 proc., do 3,4 tys. pkt. Obecnie notowania są niewiele wyżej, na poziomie 3,45 tys. pkt, co oznacza, że indeks jest najniżej od końca 2020 r.