Jak wyliczyła firma ubezpieczeniowa Euler Hermes, od stycznia do września w oficjalnych źródłach, czyli Monitorach Sądowych i Monitorach Gospodarczych, odnotowano 723 przypadki niewypłacalności firm, w porównaniu do 673 w takim samym okresie 2017 r.

W samym wrześniu niewypłacalność ogłosiły 53 polskie firmy, o ponad 35 proc. mniej, niż w tym samym miesiącu ub.r. To dopiero drugi w tym roku miesiąc, gdy liczba takich przypadków wyraźnie zmalała.

Eksperci EH oceniają jednak, że spadek tempa wzrostu niewypłacalności spółek w ujęciu rok do roku nie jest wynikiem poprawy kondycji przedsiębiorstw, tylko raczej wysoko położonego punktu odniesienia. Firm niewypłacalnych, czyli „niezdolnych do regulowania zobowiązań wobec dostawców, co skutkuje upadłością bądź którąś z form postępowania restrukturyzacyjnego", zaczęło bowiem szybko przybywać w II połowie 2017 r.

EH prognozuje więc, że liczba niewypłacalnych podmiotów, rosnąca w ujęciu rok do roku stale od 2016 r., będzie się nadal zwiększała. W tym roku wzrośnie o około 10 proc., a w 2019 r. o 3 proc.

Jak tłumaczy Tomasz Starus z zarządu Euler Hermes, liczba spółek z problemami rośnie pomimo dobrej koniunktury w gospodarce głównie z powodu „niedopasowania modelu działalności wielu firm do bieżących wyzwań Rynkowych".

Analiza EH sugeruje, że ustabilizowała się sytuacja firm w sektorze budowlanym. Od stycznia do września niewypłacalność ogłosiły 122 przedsiębiorstwa budowlane, o 1 proc. mniej, niż w takim samym okresie ub.r. W kontekście bezprecedensowego napływu funduszy do tego sektora trudno jednak uznać te wyniki za optymistyczne.

Niewypłacalnych firm najszybciej przybywa w sektorze transportowym, ale jest ich ciągle relatywnie mało. W okresie od stycznia do września niewypłacalność ogłosiło 31 firm z tego sektora, o 35 proc. więcej, niż rok wcześniej. Z kolei najwięcej przypadków niewypłacalności odnotowano w tym okresie w sektorach usługowym (211) i produkcyjnym (187). W ujęciu rok do roku oznacza to wzrost odpowiednio o 7 i 18 proc.