Sześć państw członkowskich, na które przypada ponad połowa produkcji leków w UE, podpisało list z apelem o koordynację działań w UE w zakresie produkcji farmaceutyków, sprzętu ochronnego i ratującego życie i wspólne zapasy. Oprócz Polski w gronie tym znalazły się: Niemcy, Francja, Hiszpania, Dania i Belgia, a koordynatorem – według naszych nieoficjalnych informacji – była Dania.

Pomysł pojawił się jeszcze pod koniec kwietnia. – List powstał z inicjatywy tych premierów, którzy najmocniej wskazali na potrzebę europeizacji produkcji podczas kwietniowej Rady Europejskiej. Premier Morawiecki wskazywał na to jeszcze przed kryzysem wirusowym. W kontekście pandemii na plan pierwszy wyszła sprawa także produkcji farmaceutycznej – powiedział nam Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich.

Czytaj także: Indie i Chiny zdecydują o zdrowiu UE

Polskie aspiracje

Takie podejście to istotna zmiana w porównaniu z nastrojami w połowie marca, gdy państwa członkowskie – w tym Polska – wprowadzały ograniczenia w przepływie leków i sprzętu na rynku wewnętrznym. Próbowały radzić sobie same z kryzysem zdrowotnym, a w Polsce słychać było, że UE nie pomaga. Podejście jednak się zmieniło, bo państwa członkowskie zdały sobie sprawę, że w pojedynkę niewiele zdziałają na globalnym rynku.

– UE i jej państwa członkowskie powinny być lepiej przygotowane na drugi wybuch wirusa i przyszłe kryzysy pandemiczne. Stawka jest wysoka, a rozwiązanie będzie wymagać całościowego podejścia, które opiera się na szerokim zakresie instrumentów w zestawie narzędzi UE, w tym na polityce przemysłowej, badaniach, cyfryzacji i finansowaniu przez UE – brzmi fragment listu. Polska w UE jest średniej wielkości producentem leków, mocno w tyle za pozostałymi sygnatariuszami listu. Mimo to do inicjatywy dołączyła, bo chce rozwijać swoją pozycję na tym rynku.

– Ograniczenie offshoringu takiej produkcji jest w interesie nie tylko ekonomicznym, ale także w interesie bezpieczeństwa Polski i Europy. Jesteśmy przekonani, że Polska na europeizacji produkcji skorzysta także bezpośrednio – uważa Szymański. Specyfiką polskiego przemysłu farmaceutycznego jest znaczący udział małych i średnich firm i dlatego w liście podkreśla się ich rolę w europeizacji produkcji.

Czytaj także: Polska traci przez podróbki 9,5 mld złotych rocznie

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Zależni od Azji

Komisja Europejska pracuje teraz nad strategią farmaceutyczną, która ma pokazać, jak przywrócić całe łańcuchy wartości do Europy. Tutaj kluczowy jest podział zadań między państwami członkowskimi – i o to apelują autorzy listu. Ponadto wskazują na konieczność dywersyfikacji źródeł pochodzenia leków i sprzętu, a także kontrolowania, i ewentualnie blokowania, zagranicznych inwestycji w kluczowych sektorach, jak zdrowie, farmaceutyki, biotechnologia. A także na możliwość pomagania kluczowym firmom w Europie. List odnosi się też bezpośrednio do środków zarządzania kryzysem, jak konieczność budowania zapasów przez państwa i na poziomie Unii, a także zbudowanie systemu ułatwień w transporcie dla środków i sprzętu ratującego życie.

W czasie pandemii Europa zdała sobie sprawę z zależności od importu z Azji. Bo choć znaczną część leków oryginalnych, objętych ochroną patentową, produkuje u siebie, to już generyki powstają głównie w fabrykach ulokowanych przez europejskie koncerny w Indiach, a potrzebne do ich wytworzenia substancje czynne powstają w fabrykach w Chinach.