Przedstawiciele rządu jak dotąd mówili o dwóch wariantach wdrożenia energetyki jądrowej nad Wisłą – miały powstać albo dwie elektrownie, a w każdej z nich trzy bloki jądrowe, albo trzy elektrownie z dwoma blokami w każdej. W sumie do 2043 r. mamy mieć sześć bloków jądrowych o łącznej mocy 6–9 GW. W poniedziałek w Programie I Polskiego Radia minister Kurtyka rozwiał wątpliwości, stwierdzając, że w planach jest budowa trzech siłowni.

– Chcielibyśmy wybrać technologię i lokalizację dla pierwszej elektrowni w ciągu 24 miesięcy, żebyśmy mogli zacząć jej budowę w 2026 r. Da nam to możliwość uruchomienia pracy pierwszego bloku w 2033 r. Chcielibyśmy, żeby kolejne bloki były dodawane do systemu co dwa lata – zapowiedział Kurtyka. Dodał, że energetyka jądrowa zapewni 50–60 tys. miejsc pracy, w zależności od wybranej technologii. Aktualnie trwają rozmowy w sprawie dostawy reaktora z firmami z USA, Francji i Korei Południowej. Plan jest taki, by zagraniczny partner przejął do 49 proc. udziałów w spółce, która realizować będzie polski program jądrowy. Skarb Państwa chce mieć pakiet kontrolny. Cały program jądrowy ma kosztować Polskę około 80 mld zł.

Wiadomo już, że pierwsza elektrownia ma stanąć na wybrzeżu, a pod uwagę brane są dwie lokalizacje: Lubiatowo–Kopalino i Żarnowiec na terenach gmin Choczewo, Gniewino i Krokowa w woj. pomorskim. Polityka energetyczna kraju zakłada, że kolejne siłownie zbudowane zostaną w centralnej Polsce. W grę wchodzą tereny zajęte dziś przez elektrownie oparte na węglu brunatnym – okolice Bełchatowa (swoje aktywa ma tu Polska Grupa Energetyczna) oraz Pątnowa (działa tu Zespół Elektrowni Pątnów–Adamów–Konin).

Zgodnie z przyjętym harmonogramem rozpoczęcie prac nad wyborem lokalizacji dla drugiej elektrowni ma ruszyć w 2023 r. Natomiast na rok 2028 przewidziano uzyskanie decyzji środowiskowej i lokalizacyjnej. – Model biznesowy obowiązujący dla drugiej elektrowni jądrowej zostanie uzgodniony z partnerem strategicznym, prawdopodobnie w II połowie lat 20. lub opcjonalnie razem z modelem dla pierwszej elektrowni jądrowej – zapowiedział Piotr Dziadzio, wiceminister klimatu i środowiska, w odpowiedzi na interpelację poselską.

Wiele wskazuje na to, że druga z siłowni stanie w Bełchatowie, co zasugerował poseł PiS Antoni Macierewicz na konferencji zapowiadającej uruchomienie Centrum Rozwoju Kompetencji dla pracowników kopalni i elektrowni Bełchatów, którzy stracą pracę w efekcie transformacji krajowej energetyki. Pozytywnie o potencjalnej inwestycji wypowiadają się władze PGE. – Będziemy tę inicjatywę bardzo mocno popierać. Rozbudowana infrastruktura dystrybucyjna oraz doświadczona kadra energetyczna, wspierana przez Centrum Rozwoju Kompetencji, plasuje Bełchatów wśród najlepszych lokalizacji dla tej inwestycji – przekonywał Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

Podobne argumenty przemawiają za budową siłowni w Pątnowie. Wiceminister Dziadzio w swoim piśmie wskazał m.in. na rozwiniętą tam sieć przesyłową (łatwiej jest zmodernizować istniejące sieci elektroenergetyczne, niż zbudować nowe) i transportową, położenie w centrum Polski, a także możliwość utrzymania miejsc pracy po wygaszeniu eksploatowanych elektrowni. ZE PAK chce zamknąć wszystkie swoje kopalnie i elektrownie na węgiel brunatny do 2030 r.

Póki co jednak prace przy projekcie pierwszej elektrowni jądrowej ślimaczą się od lat. Do dziś nie udało się przejąć Skarbowi Państwa kontroli nad spółką celową PGE EJ 1, która przygotowuje dokumentację dla budowy siłowni. Spółka ta należy dziś do PGE, Enei, Tauronu i KGHM. Jej działania koncentrują się teraz na przygotowaniu raportu o oddziaływaniu przedsięwzięcia na środowisko i raportu lokalizacyjnego. Raport środowiskowy, w którym zostanie wskazany preferowany wariant realizacji projektu, ma być gotowy w IV kwartale 2021 r. Na początku tego roku resort klimatu sprawdził, jak przebiegała realizacja programu jądrowego w latach 2016–2019 i stwierdził poważne opóźnienia po stronie inwestora.