Paradoksalnie hossa w branży aptecznej może być pośrednio efektem recesji. Gdy firmy tną koszty, pracownicy wolą udowadniać swoją przydatność w pracy. Jeśli dopadnie ich choroba, kupują coraz więcej środków, które mogą pomóc im szybko wrócić do zdrowia, bez korzystania ze zwolnień lekarskich.
– Zwiększony popyt na leki wiąże się ze wzrostem zachorowań na grypę, ale wpływa też na niego sytuacja na rynku pracy – mówi „Rz” Piotr Kula, prezes monitorującej rynek firmy PharmaExpert.
Według najnowszych danych PharmaExpert Polacy wydali na leki znacznie więcej niż w styczniu 2008 r. A warto przypomnieć, że wtedy właśnie – po słabym 2007 r. – apteki odnotowały rekordową sprzedaż.
Tradycyjnie już najbardziej wzrosła sprzedaż preparatów oferowanych bez recepty – aż o 22 proc. (do 895 mln zł). Wartościowo najwięcej sprzedano leków refundowanych, za ponad
1 mld zł (wzrost o 8 proc.) Sprzedaż leków receptowych pełnopłatnych wzrosła względem stycznia 2008 r. o 13 proc., do 450 mln zł.