– Pokazaliśmy wariant pesymistyczny i umiarkowany, ale że na razie to biznesplan roboczy o kosztach nie mówimy – powiedział „Rzeczpospolitej” Dariusz Dudek, szef „S” w Silesii. Zapewnił tylko, że koszty w obu wersjach są niższe niż szacunki Kompanii Węglowej do której należy zakład (mówiło się o ok. 1,3 mld zł).

Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” jest już przesądzone, że w żadnym z wariantów nie będzie mowy o tym, że w Silesię miałaby inwestować Kompania Węglowa – ta od początku mówiła, że nie ma na to pieniędzy, a Silesia przynosi jej straty z powodu kończącego się złoża (z szacunków „Rzeczpospolitej” wynika, że za ten rok wyniosą one 120-130 mln zł netto, a Silesia to najmniejszy z zakładów KW).

– Zapoznajemy się teraz z planami przedstawionymi przez związkowców – mówi Zbigniew Madej, rzecznik KW. Pytany, czy możliwe jest to, co zakładają pracownicy, czyli ewentualne wykupienie kopalni przez pracowników nie odpowiada jednoznacznie.

– Tu nie chodzi o samo wykupienie kopalni, ale musieliby też starać się samodzielnie o koncesję wydobywczą czy zagwarantować środki na rozwój zakładu – tłumaczy Madej. Kto zainwestuje w Silesię? Przy takim zadłużeniu trudno będzie o kredyty. Inwestor strategiczny będzie zaś wielkim sukcesem (w tym roku z pomysłu kupna kopalni wycofała się Enea).

W 2007 r. kopalnia Silesia była wyceniana na 111,5 mln zł. wtedy jej kupnem interesowała się szkocka Gibson Group, jednak w 2008 r. przetarg unieważniono.