– Od czerwca wypracowujemy zysk na sprzedaży – mówi Wojciech Balczun, prezes PKP Cargo. W czerwcu wyniósł on 7 mln zł, w lipcu – o 3 mln zł mniej.
Na poziomie netto spółka wciąż przynosi straty, jednak z miesiąca na miesiąc są one mniejsze. W styczniu przewoźnik stracił 100 mln zł, a w sierpniu 9 mln zł. Zarząd przyznaje, że cały rok także zakończy stratą.
– Może ona wynieść 500 – 600 mln zł – prognozuje Adrian Furgalski, dyrektor ZDG TOR. – Mimo że Cargo radzi sobie coraz lepiej, tak ogromną stratę za ten rok trzeba będzie pokryć w latach następnych. Towarów przewożonych koleją wcale nie jest więcej. Wynik za ten rok będzie się odbijać na zdolnościach inwestycyjnych Cargo w kolejnych latach. Spółce grozi opóźnienie technologiczne – podsumowuje Furgalski.
– Ten rok to okres restrukturyzacji spółki – mówi Wojciech Balczun. – W przyszłym zaczniemy przynosić zyski – dodaje. Wynik za ten rok będzie obciążony programem dobrowolnych odejść. Kosztował on ok. 2o0 mln zł. Zależeć też będzie od notowań złotego. W zeszłym roku wahania kursowe obciążyły wynik przewoźnika na ok. 90 mln zł.
Poprawa wyników PKP Cargo to efekt ożywienia na rynku kolejowych przewozów towarów oraz przeprowadzonej restrukturyzacji. W styczniu spółka przewiozła 6,8 mln ton towarów. To wynik najniższy w ciągu ostatnich pięciu lat. We wrześniu masa przewiezionych ładunków wzrosła już do 10,4 mln ton.