Koncerny paliwowe muszą dodawać biokomponenty do paliw. Narodowy Cel Wskaźnikowy wymaga w 2010 roku udział biopaliw na poziomie 5,75 procent (licząc wg. wartości opałowej). Do obrotu dopuszczone jest paliwo z 5-procentowym udziałem biokomponentów. Przedstawiciele branży uważają, że bez wprowadzenia paliwa B7, zawierającego do 7 procent estrów, nie będą w stanie spełnić NWC. To oznacza słone kary – 17 tys. zł za każą tonę paliwa sprzedanego bez wykonania NCW. Tymczasem rząd spóźnia się z przygotowaniem odpowiedniej ustawy dopuszczającej do obrotu paliwo B7.

Przedstawicielka Ministerstwa Gospodarki Agnieszka Hirsz uważa, że odpowiednie przepisy mogą pojawić się w drugiej połowie roku. Branża uważa, że to zbyt późno, bo biokomponenty można dodawać latem. Dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego Leszek Wieciech podaje, że przy niewykonaniu NCW łączne kary nałożone przez administrację centralną na branżę mogą wynieść nawet 2,3 mld zł. Dyrektor Biura Studiów Strategicznych Grupy Lotos Bogdan Janicki ostrzega, że koncerny przerzucą te koszty na klientów. Oznacza to średni wzrost cen paliw 11-12 groszy na litrze. – Oby to nie był kamyczek, który zatrzyma gospodarkę – obawia się Wieciech.

- To bardzo duża podwyżka – uważa prezes firmy Artimex Piotr Arent. Artimex buduje na północy Polski drogi i 120 samochodów oraz maszyn budowlanych firmy zużywa dziennie 8 tys. litrów ON. – Teraz liczy się każdy grosz, bo pracujemy na bardzo małych marżach – dodaje. Z kolei prezes PKS Warszawa Piotr Grzegorczyk obawia się, że taka podwyżka może doprowadzić do bankructw niektórych PKS-ów. – Zakładaliśmy w budżecie cenę ON na 3,02 zł/litr, jest już 3,05, a jeżeli dojdzie jeszcze 11 groszy, to branża transportowa będzie w kłopotach – mówi dyrektor PKS Warszawa.

Dodaje, że z powodu mroźnej zimy samochody spaliły 8 procent paliwa więcej niż planował. Paliwo stanowi jedną trzecią kosztów bezpośrednich transportu. Dyrektor uważa, że przewoźnicy wykonujący publiczne przewozy pasażerskie powinni otrzymywać zwrot akcyzy od zakupionego paliwa. – To rozwiązanie jest stosowane w niektórych krajach UE i stanowiłoby dla nas ogromną pomoc – ocenia Grzegorczyk.