W najbliższych latach rynek prywatnych usług lotniczych w Polsce i regionie na pewno się wielokrotnie powiększy – uważa Mats Leander, dyrektor wykonawczy NetJets Europe. Spółka zarządza flotą 150 samolotów obsługujących 1600 klientów: korporacje, czołówkę europejskich przedsiębiorców i majętnych celebrytów.
Biznes coraz bardziej docenia samoloty jako narzędzie przy robieniu poważnych interesów – nawet w 2009 r., kiedy kryzys dotknął awiacji, Net-Jets odnotował znaczący wzrost zainteresowania usługami. W naszym kraju spółka, obecna na rynku od 2004 r., wykonała 300 lotów z polskimi przedsiębiorcami. Wyraźnie widać, że rośnie w prywatnym transporcie rola lotnisk regionalnych, takich jak Wrocław czy Kraków, a ulubione cele wypraw rodzimego biznesu to Moskwa, Paryż, Genewa czy Monachium. W tym samym czasie w Hiszpanii Net-Jets startował 6 tys. razy, a w Niemczech prawie 8 tys.
[wyimek]200 tys. dol. za taką kwotę można zostać współwłaścicielem odrzutowca[/wyimek]
NetJets nie jest typową firmą usług lotniczych. Proponuje przedsiębiorcom współudział we własności luksusowych, dyspozycyjnych odrzutowców. Za 150 – 200 tys. dol., czyli ok. jedną szesnastą wartości kilkunastoosobowej maszyny, takiej jak Hawker, Falcon czy Gulfstream, współudziałowiec nabywa prawo do 50 godzin lotu w roku. – Sam decyduje, gdzie i kiedy leci, fachowcy NetJets zajmują się całą resztą – od urzędowych uzgodnień i technicznej obsługi po szkolenie pilotów – mówi Mats Leander. W portfelu Net-Jets jest najwięcej – ponad 600 – właścicieli brytyjskich. W Polsce udziały w odrzutowcach ma na razie 20 osób, w tym szef informatycznej spółki Asseco.