- Podróżni mogą bez problemu napić się wina do obiadu na dworcach lotniczych czy morskich. Nie znam innego europejskiego kraju, w którym obowiązywałoby takie prawo - mówi Jacek Prześluga, wiceprezes PKP odpowiedzialny za dworce. Jak dodaje taki zapis, dyskryminujący klientów jednego z środków transportu może okazać się niekonstytucyjny.

- Chciałbym by na dworcach możliwa była sprzedaż lekkich alkoholi, takich jak wino czy piwo - mówi Prześluga.

Jak dodaje, zmiana prawa umożliwi pozyskanie atrakcyjniejszych najemców na wolne powierzchnie na stacjach.

- Restauratorzy czy sklepy delikatesowe nie są nimi zainteresowani, ponieważ nie mogą sprzedawać tam nawet piwa - mówi Prześluga.

- Tak sytuację mamy na przykład w Tarnowie, gdzie dysponujemy sporą powierzchnią na wynajem właśnie pod sklep - przekonuje.

Wprowadzenie alkoholu na polskie dworce będzie możliwe dopiero po zmianie ustawy.

- Będziemy starać się zainteresować tą sprawą posłów. Innym rozwiązaniem, choć znaczenie trudniejszym, jest złożenie projektu obywatelskiego - wyjaśnia Jacek Prześluga.

Zgodnie z polskim prawem sprzedaż alkoholu w pociągach jest możliwa tylko w relacjach międzynarodowych. Pasażer, który jedzie z Warszawy do Poznania pociągiem relacji Warszawa-Berlin ma możliwość zakupu piwa w Warsie. Ten sam pasażer, który skorzysta z pociągu nieopuszczającego granic Polski takich możliwości nie ma.

Na wielu dworcach prawo jest omijane. Sprzedaż napojów procentowych jest możliwa, jeżeli do sklepu czy restauracji nie można dostać się bezpośrednio z części służącej do obsługi klientów, np. po zamurowaniu wewnętrznych przejść. Taka sytuacja jest m.in. w Kołobrzegu czy w Jeleniej Górze, gdzie w budynkach dworcowych działają nawet Domy Weselne.