Reklama

Roszczenia firm drogowych do rządu

Przez dwa lata roszczenia firm budowlanych wobec rządu wzrosły z ok. 400 mln zł do 2,5 mld zł

Publikacja: 02.03.2011 03:33

Najwyższą wartość mają kary, jakich chcą firmy za zerwanie kontraktu. Częstsze są wnioski o zapłatę

Najwyższą wartość mają kary, jakich chcą firmy za zerwanie kontraktu. Częstsze są wnioski o zapłatę za dodatkowe prace.

Foto: Rzeczpospolita

 

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad z łącznej sumy blisko 2,5 mld zł odrzuciła dotąd (kolejnym krokiem jest sąd)  wnioski firm budowlanych o wypłatę 1,4 mld zł odszkodowań. Z tego 1,1 mld zł to roszczenie Alpine Bau, która domaga się zadośćuczynienia za zerwanie przez rząd kontaktu na budowę 18 km odcinka trasy A1 z Świerklan do Gorzyczek w grudniu 2009 r. Sprawa trafiła już do sądu.

Rezerwy na ewentualne roszczenia pojawiające się w trakcie realizacji inwestycji są uwzględniane co roku w planie finansowym Krajowego Funduszu Drogowego. Żadna z nich nie została jeszcze wykorzystana w całości.

Większość roszczeń finansowych firm budowlanych wiąże się z koniecznością przeprowadzenia dodatkowych prac, które w kontrakcie nie zostały ujęte. – Pojawiają się przy realizacji praktycznie każdego projektu drogowego – mówi Roman Sailer z Alpine Bau. – Przed wejściem na plac budowy trudno przewidzieć szczegółowo, jakie prace będzie trzeba wykonać. Na budowie trasy A1 na odcinku Świerklany – Gorzyczki odkryliśmy niewybuchy z II wojny światowej. By kontynuować prace, trzeba było oczyścić teren, a tego zadania kontrakt nie obejmował – wyjaśnia Sailer. Firmy niechętnie kierują sprawę do sądu. – Skierowanie sprawy na drogę sądową to ostateczność. W pierwszej kolejności  przekazuje się roszczenia zgodnie z warunkami kontraktu do zamawiającego przez inżyniera kontraktu. Głównym biznesem firm budowlanych nie jest chodzenie po sądach – uważa Roman Sailer.

Jak twierdzi Konrad Jaskóła, prezes Polimex-Mostostal, dyskusje z GDDKiA na temat zwiększenia budżetu to trudne rozmowy. – Prawie nigdy nie udaje się uzyskać po dobroci należnych pieniędzy – mówi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu. – Większość spraw w sądzie wygrywamy, choć ciągną się latami. Wyroki są różne – raz uzyskujemy 100 proc. kwoty, raz 10 proc. Brakuje instytucji rozjemczej, która podejmowałaby mediacje i rozstrzygała je na bieżąco – wyjaśnia Blocher.

Reklama
Reklama

Pieniędzy od wykonawców domaga się też druga strona – głównie za opóźnienia na budowie. Za kilka inwestycji urząd już zapłacił mniej – o ok. 820 tys. euro za wybudowanie drogi A18 z Olszyny do Golnic czy o ponad 1 mln euro za budowę ekspresowej siódemki z Koszwał do Kazimierzowa. Obecnie domaga się od wykonawców ok. 150 mln zł. Kary naliczane są po skontrolowaniu tzw. kamieni milowych kontraktu. Oznaczają one, że po określonym czasie wykonawca musi wykonać odpowiedni zakres prac. Jeżeli jednak całą inwestycję zakończy na czas, nie zostaną mu naliczone. Nadrobienie zaległości, jak zgodnie twierdzą obie strony, jest jednak bardzo trudne.

Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki a.stefanska@rp.pl

Biznes
Jest decyzja prezydenta w sprawie Lex Huawei
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Nieudany rozruch wielkiego pieca w Hiszpanii. Hutniczy gigant ma poważny problem
Biznes
Opłacalność SAFE, przyspieszenie gospodarki i inwestycje Japonii w USA
Biznes
Analitycy: Orange Polska to znowu dojna krowa. Dywidenda mniejsza niż możliwości
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama