– Branża mięsna w Polsce w tak trudnej sytuacji nie znajdowała się od czasu, gdy wraz z wejściem do Unii Europejskiej zakłady musiały dostosować się do wymogów wspólnotowych – mówi „Rz" Maksymilian Kostrzewa, przewodniczący rady nadzorczej Polskiego Koncernu Mięsnego Duda reprezentujący w niej Kredyt Bank. – Dla znacznej grupy firm niespełnienie standardów zakończyło się wypadnięciem z rynku. W najbliższych miesiącach konsolidacja ponownie nabierze tempa.
Wywiadownia gospodarcza Dun & Bradstreet Poland prognozuje, że w tym roku może upaść 18 – 20 firm z branży mięsnej. Według jej danych, w 2011 r. upadło 15 firm z tego sektora, o 6 więcej niż w 2010 r.
Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, wyjaśnia, że na pogorszenie kondycji finansowej branży wpływ mają rosnące koszty produkcji i opłaty weterynaryjne, a także drogi surowiec.
W grudniu 2011 r., głównie z powodu najniższego od niemal czterech dekad pogłowia trzody chlewnej, ceny skupu żywca wieprzowego osiągnęły poziom 5,58 zł za kg. Były o 41 proc. wyższe niż przed rokiem. Ekonomiści cytowani przez Agencję Rynku Rolnego zakładają, że wysokie ceny żywca utrzymają się także w kolejnych miesiącach. W marcu mogą być nawet o 30 proc. wyższe niż przed rokiem.
– Obawiając się, że zbyt duże podwyżki na rynku gotowych wyrobów mogłyby doprowadzić do spadku popytu, zakłady mięsne nie przerzucają w całości rosnących cen żywca na ceny zbytu. W konsekwencji maleją ich marże – mówi Kostrzewa. Według Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w 2011 r. spożycie wieprzowiny wyniosło w naszym kraju 42 kg na osobę wobec 42,6 w 2010 r. Ekonomiści nie wykluczają, że z powodu rosnących cen w tym roku spożycie tego mięsa znowu spadnie.
Analitycy i przedstawiciele branży są zgodni, że w najtrudniejszej sytuacji znalazły się małe przetwórnie i ubojnie. – Mniejszym zakładom będzie bardzo trudno konkurować z podmiotami, które są w stanie zwiększyć efektywność produkcji i oferować lepsze warunki handlowe swoim klientom – uważa Monika Kalwasińska, analityk Domu Maklerskiego PKO BP.
Firmy, które przetrwają mimo kłopotów finansowych, mogą być bardziej skłonne niż do tej pory do zmiany właściciela. – Sytuacja mniejszych firm zrobiła się na tyle trudna, że aby przetrwać, będą musiały poddać się konsolidacji – mówi Tomasz Starzyk z D&B Poland.
Większe firmy, wśród nich jest PKM Duda, chcą z kolei wykorzystać trudności branży, aby zwiększyć skalę biznesu.
– Prowadzimy rozmowy, ale nie zamierzamy za wszelką cenę spieszyć się z finalizacją transakcji. Oczekiwania właścicieli dotyczące wycen firm są nadal wysokie i nie odpowiadają aktualnej kondycji branży – mówi szef rady nadzorczej PKM Duda.