Sfinks od kilku lat boryka się z głębokimi problemami. W ostatnich wynikach widać już jednak poprawę. Sylwester Cacek, prezes i akcjonariusz spółki, deklaruje, że najgorsze ma ona już za sobą. – Poprawa jest niezaprzeczalna – twierdzi.
W ramach restrukturyzacji Sfinks porządkuje nie tylko biznes krajowy, lecz również zagraniczny. Ma restauracje na Węgrzech i w Czechach. W tym pierwszym kraju biznes rozwija się dobrze, ale w Czechach już nie. Tamtejsza spółka zależna wnioskuje o upadłość.
– W efekcie praska restauracja w perspektywie kilku najbliższych tygodni zostanie najprawdopodobniej zamknięta. Jej wyniki finansowe, chociaż coraz lepsze, nie pozwalały jednak uporać się ze wszystkimi zobowiązaniami zaciągniętymi przez spółkę w przeszłości – wyjaśnia Cacek.
Czeski biznes miał niewielki udział w przychodach grupy, a ponadto objęty był już odpisami aktualizacyjnymi. – Dlatego dla wyniku Sfinksa ta sytuacja jest neutralna. Poza tym oznacza dla nas brak dalszych obciążeń, związanych z dofinansowaniem nierentownej działalności – mówi prezes.
W 2011 r. Sfinks otworzył 15 placówek i to jest plan minimum na ten rok. Teraz zarządza 110 restauracjami, w tym 94 pod flagową marką Sphinx, ośmioma lokalami Wook i również ośmioma z segmentu premium, działającymi pod brandem Chłopskiego Jadła.
Najszybciej rośnie sprzedaż w barach Wook. W 2011 r. poszła w górę o 17,5 proc. – Pod względem obrotów i ich dynamiki jesteśmy bardzo zadowoleni z tej sieci. Nad rentownością cały czas pracujemy. Nie jest ona jednolita w całej sieci – mówi prezes.
Natomiast Chłopskie Jadło ma problemy nie tylko z rentownością, ale również ze sprzedażą. W 2011 r. spadła ona o 9,3 proc. – Restauracje Chłopskie Jadło są w trakcie dużych zmian, które mają prowadzić do poprawy sprzedaży i dochodowości. Zaplanowaliśmy m.in. rebranding sieci, wymianę szyldów, a także modyfikację wystroju lokali – mówi prezes. Dodaje, że zmieni się również menu. – Pojawią się w nim lżejsze i zdrowsze propozycje dań kuchni polskiej – zapowiada Cacek.