Toyota spodziewa się teraz zysku netto 780 mld jenów (9,7 mld dolarów) wobec wcześniejszych 760 mld i obrotów 21,3 bln zamiast 22 bln.

Na zmianę prognozy wypłynęły silny jen i niepewność w Europie i Chinach, ale przeważyły dodatnio spodziewane korzyści z oszczędności: cięcia kosztów, zmniejszenia wydatków na koszty pracy i na prace badawczo-rozwojowe. Toyocie pomoże też dobra sprzedaż w krajach Azji i ożywiający się rynek w Ameryce Płn.

Drogi jen i antyjapońskie nastroje w Chinach, borykające się kraje europejskie będą w dalszym ciągu powodem naszego  niepokoju – stwierdzi wiceprezes Satoshi Ozawa. – Obniżyliśmy prognozy sprzedaży, bo warunki na rynkach chińskim i europejskim stają się coraz mniej przejrzyste – dodał w Tokio.

Na popyt w Japonii wpłynie także zakończenie rządowego programu dopłat do kupowania pojazdów oszczędnych w spalaniu paliwa. Toyota spodziewa się zatem sprzedania w  całym roku (do 31 marca) 8,75 mln pojazdów na świecie, a wcześniej  mówiła o 8,8 mln.

Wątpi też, czy uda się wyprodukować w tym roku ponad 10 mln sztuk. Planowo zmierzała do wypuszczenia  w roku kalendarzowym 10,05 mln aut, ale teraz wiceprezes wycofał się z tego mówiąc, że chyba nie osiągniemy poziomu 10 mln, zresztą nie upieraliśmy się przy tej liczbie.

Japończycy spodziewają się spadku sprzedaży w Chinach w II półroczu o 200 tys. sztuk i stracą  30 mld jenów na spadku popytu w tym kraju. W 2011 r. sprzedali w Chinach 900 tys. pojazdów. Na kraj ten przypada 12 proc. sprzedaży  Toyoty – Trudno przewidzieć, kiedy warunki wrócą do normalnych -  stwierdził Ozawa.

Przy okazji podano w Tokio, że zysk netto w I półroczu zwiększył  się  sześciokrotnie do 548,27 mld jenów, a obroty o 36 proc. do 10,91 bln. Sprzedano w tym czasie 7,4 mln pojazdów, więcej od GM i Volkswagena.