Trzy koncerny z Detroit dominują na amerykańskim rynku tzw. pickup truck (dostawczego samochodu osobowego), które zwykle zapewniają większą marżę zysku. Popyt na nie pojawił się pod koniec 2012 r. i był większy od wzrostu w całym sektorze motoryzacji.
Sprzedaż wszystkich pojazdów w maju wzrosła o 6 proc. do 15,1 mln sztuk w całym roku i jeśli taka tendencja utrzyma się, to rynek okaże się lepszy od prognoz analityków. GM ocenia łączną sprzedaż w maju na 15,4-15,5 mln rocznie.
Drugi na rynku Ford poprawił sie o 14 proc., nieco bardziej od zapowiedzi, trzecia Toyota osiągnęła wzrost o 2,5 proc., a Chrysler przebił prognozy osiągając 11 proc., tak samo jak w kwietniu.
Piąta na rynku Honda zanotowała poprawę o 4,5 proc., szósty na rynku Nissan o 25 proc. dzięki popularności modelu Altima (+41 proc.). Niemieckie firmy segmentu Premium wypadły dobrze, BMW i Mercedes-Benz miały poprawę sprzedaży o 10 proc., grupa Volkswagena zmniejszyła ją o 1,7 proc.
W maju najbardziej popularnymi pojazdami były w tej kolejności: Ford serii F, Chevy Silverado, Toyota Camry, Honda Accord i Nissan Altima.
Łączna sprzedaż w sąsiedniej Kanadzie poprawiła sie o 5,3 proc., mniej niż w kwietniu, ale bardziej od 2,4 proc. od początku roku.
Ulgi podatkowe w Brazylii przyczyniły się do zwiększenia sprzedaży w maju wszystkich pojazdów (osobowych, ciężarowych, autobusów) o 10 proc. do 316 264 . Po 8 miesiącach rynek zwiększył się o 8 proc. wobec 2012 r., gdy malejąca sprzedaż skłoniła prezydent Dilmę Rousseff do wprowadzenia ulg podatkowych dla pojazdów produkowanych na miejscu.
W maju najwięcej sprzedał znowu Fiat (67 850), przed GM (53 829), VW (53 442), Fordem, Hyundaiem i Renaultem.
Rynek europejski się kurczy
Sprzedaż w Niemczech, Francji, Włoszech i Hiszpanii spadła do poziomu najniższego od 20 lat, niwecząc nadzieje producentów na ożywienie w tym roku. Firmy odczuwają nadal skutki zastoju w gospodarce i nadwyżki mocy produkcyjnych. Kwiecień był nieco lepszy, dając wrażenie, że spadek o 10 proc. w I kwartale nie wpłynie na wynik całego roku.
Sprzedaż w całej Europie wzrosła w kwietniu po raz pierwszy od 19 miesięcy na skutek dodatkowej liczby dni roboczych, bo Wielkanoc wypadła w marcu. Kurczenie się rynku trwa od 5 lat, producenci są już tym zmęczeni. Wielu ma nadzieję, że roczny spadek nie przekroczy 5 proc., także dzięki korzystnej podstawie do porównań, bo II półrocze 2012 było bardzo złe.
Największy rynek w Europie, niemiecki, zanotował jednak spadek sprzedaży o 9,9 proc. do 261 412 sztuk - podała filia Mazdy. W kwietniu sprzedaż była lepsza o 3,8 proc., co wygląda teraz na skutek kalendarza: więcej dni roboczych. Japońskiej firmie udało się jako jednej z nielicznych zanotować skok o 72,7 proc.
We Francji nastąpiło pogorszenie na rynku o 10,3 proc, po spadku o 5,2 proc. w kwietniu. Sprzedaż Opla zmalała o jedną czwartą, Forda o 16,6 proc. Lekkie furgonetki i pojazdy dostawcze straciły bardziej na popularności od samochodów osobowych. Organizacja producentów CCFA liczy, że nowe modele mini-SUV i minivanów Peugeota, Citroena i Renaulta wpłyną na poprawę sytuacji w w czerwcu-lipcu, ale potwierdziła dla całego roku spadek rynku o 8 proc.
Rynek włoski skurczył się o 7,9 proc., nieco mniej od 10,8 proc. w kwietniu. W Hiszpanii sprzedaż zmalała o 2,6 proc., w tym Renaulta o 46 proc. i VW o 17,3 proc. - miesiąc po pierwszej od sierpnia rocznej poprawie o 10,8 proc. Rządowe dopłaty przyczyniły się do tego, podobnie jak do umiarkowanego spadku w maju.
Belgia jest na razie jedynym krajem, gdzie nastąpił wzrost sprzedaży o 9,2 proc.