Dziś kierowca, któremu grozi utrata prawa jazdy, może zapisać się na kurs, po którym straci 6 punktów. PJN proponuje, by umożliwiało to również oddanie krwi. Za pół litra miałyby ubywać 4 punkty. Możliwość oddania krwi przysługiwałaby dwa razy w roku.

Partia, która nie ma swojej sejmowej reprezentacji, liczy, że projekt poprą inne kluby. - Mogą go nawet potraktować jako swój. Wyślemy pismo do wszystkich klubów parlamentarnych. Może uznają, że różnice polityczne nie są tak istotne w takiej sprawie - mówi rp.pl Marek Migalski, europoseł PJN.

Ale posłowie, z którymi rozmawiała rp.pl podchodzą do tego pomysłu z rezerwą.

- Oddanie krwi to szlachetny gest. Nie powinien kojarzyć się inaczej - mówi Iwona Guzowska z PO, ambasadorka, namawiającej do honorowego krwiodawstwa akcji Krewniacy. Jej zdaniem prawo nie może nikogo dyskryminować. A możliwości oddania krwi nie mają wszyscy, choćby ze względu na wiek lub problemy zdrowotne.

Podobnego zdania jest poseł Grzegorz Woźniak (PiS) z sejmowej Komisji Infrastruktury. - Nie łączyłbym oddawania krwi z karaniem. Taki gest powinien być odruchem serca. Oczywiście trzeba zastanowić się jak wspomóc stacje krwiodawstwa w wakacje, ale to nie jest najlepsze sposób - przekonuje.

- Oddanie 1/10 swojej krwi jest znacznie trudniejsze, niż zapłacenie za kurs redukujący - ripostuje Migalski. Jutro chce przekonywać do tego pod katowicką stacją poboru krwi.