Gwarancja zatrudnienia na trzy lata to mniej, niż pierwotnie żądali związkowcy. Wcześniej domagali się gwarancji utrzymania istniejących miejsc pracy przez 10 lat. Rozmowy przedstawicieli związków zawodowych i zarządu Przewozów Regionalnych, największego polskiego przewoźnika kolejowego, zakończyły się podpisaniem protokołu rozbieżności.
– To otwiera drogę do strajku – mówi Leszek Miętek, przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych. Protest możliwy jest na początku grudnia.
Jak mówi Marta Milewska, rzeczniczka Przewozów Regionalnych, mimo że związki zawodowe zdecydowały o podpisaniu protokołu rozbieżności, kończąc tym samym prowadzone od lipca postępowanie mediacyjne, zarząd Przewozów Regionalnych jest gotowy kontynuować rozmowy.
– W obecnych warunkach rynkowych zaproponowanie 14-miesięcznej gwarancji zatrudnienia, gdzie zwyczajowo kontrakty na świadczenie usług przewozowych podpisywane są na 12 miesięcy, obrazuje najlepszą wolę zarządu do polubownego rozwiązania sporu zbiorowego – mówi Marta Milewska.
Strajk w grudniu
– Nie byliśmy do strajku przygotowani, bo liczyliśmy na zawarcie porozumienia. Ostateczna decyzja dotycząca terminu i formy strajku zapadanie na spotkaniu związków zawodowych 26 listopada – zapowiada Leszek Miętek. O terminie strajku musimy poinformować na pięć dni przed jego rozpoczęciem, jeżeli nic się nie zmieni, odbędzie się on na początku grudnia – dodaje Miętek.
Przewozy Regionalne są największym polskim przewoźnikiem kolejowym. Obsługują ok. 32 proc. rynku. Pociągi przewoźnika kursują na trasach regionalnych, dowożąc pasażerów do pracy i szkół.
W ciągu trzech kwartałów tego roku z usług przewoźnika skorzystały ok. 63 mln osób – średnio ok. 700 tys. osób dziennie. Strajk pracowników spółki będzie dla nich wyjątkowo dotkliwy.
Burza przy podziale spółki
Żądania związkowców dotyczące gwarancji zatrudnienia pojawiły się m.in. w związku z planowanym podziałem spółki – na razie od stycznia przyszłego roku – na co najmniej 14 samodzielnych oddziałów i z dążeniami marszałków województw do powoływania swoich spółek przewozowych, mimo iż są oni właścicielami Przewozów Regionalnych. – Gwarancje zatrudniania miały zapewnić, że planowana restrukturyzacja spółki odbędzie się w sposób cywilizowanym, polegający m.in. na tym, że jeżeli marszałkowie będą powoływać swoje kolejne spółki konkurencyjne, będą robili to na bazie pracowników Przewozów Regionalnych. W taki sposób powstały Koleje Mazowieckie – mówi Leszek Miętek. – Koleje Śląskie zdecydowały się na zatrudnienie pracowników spoza spółki i skończyło się to skandalem na całą Polskę – dodaje przewodniczący Konfederacji Kolejowych Związków Zawodowych.
Swoje spółki ma mają już m.in. marszałek śląski i wielkopolski. W 2015 roku ma ruszyć Szybka Kolej Aglomeracyjna w Małopolsce, trwają prace nad uruchomieniem Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Powołanie swojej spółki rozważa też zarząd regionu zachodniopomorskiego.
Kosztowne gwarancje
Gwarancja zatrudnienia na trzy lata nie byłaby rekordową z wynegocjowanych przez związki zawodowe w ostatnich latach. Dla pracowników prywatyzowanego PKP Cargo związki wynegocjowały średnio 4,5 roku gwarancji zatrudnienia, w zależności do stażu pracy.
– Cztery lata dla pracowników młodszych i gwarancje zatrudnienia do emerytury dla tych z ponad 30-letnim stażem pracy, jednak przez okres nie dłużysz niż 10 lat. A zaczęliśmy negocjacje z pułapu minimum 10 lat – przypomina Leszek Miętek. Jeszcze dłuższe gwarancje uzyskiwali pracownicy spółek energetycznych i węglowych.
Pracownicy firm, które weszły do grup energetycznych, otrzymali nawet 11-letnie gwarancje utrzymania miejsc pracy. W przypadku wcześniejszych odejść otrzymywali od 100 do 400 tys. zł.
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki, a.stefanska@rp.pl