W ciągu sześciu lat niszowy, innowacyjny Flytronic, dokonał tygrysiego skoku: przejął od WBE i rozwinął produkcję bezzałogowych statków powietrznych (BSL) - FlyEye, pracuje nad nowymi większymi, bojowymi dronami Manta. W postawionym za 20 mln zł kompleksie nowych zakładów  firma Grzegorza Krupy i Wojciecha Sumińskiego, (inżynierowie, informatycy  prywatnie - entuzjaści latania)  skupia się na  stosowaniu kompozytów do produkcji lekkich konstrukcji dla lotnictwa, budową systemów elektronicznych sterujących BSL,  urządzeń łączności i komunikacji  ze zdalnie kierowanymi samolotami i mini śmigłowcami zwiadowczymi.

- Firma uruchamia właśnie, pierwszą w Polsce, certyfikowaną przez Urząd Lotnictwa Cywilnego,  szkołę operatorów bezzałogowych systemów powietrznych. Zainteresowanie jest ogromne, także w środowiskach niemilitarnych – twierdzi Wojciech Komorniczak, wiceprezes Flytronic.

Flytronic przyspiesza

Gliwicka spółka , zatrudniająca 85 specjalistów  (cztery razy więcej niż  na początku), to obecnie główny dostawca zamówień na lotnicze komponenty w śląskim klastrze, skupiającym  firmy wyspecjalizowane w dziedzinie lekkich konstrukcji dla awiacji, takie jak ośrodek technologii kompozytowych w Czechowicach-Dziedzicach.

Śląskie Centrum Naukowo-Technologiczne Przemysłu Lotniczego  - najnowocześniejszy obecnie  w Europie ośrodek wytwarzania struktur kompozytowych z dużym zapleczem laboratoryjnym, jest zresztą jednym z filarów utworzonego  pod egidą WB Electronics polskiego konsorcjum  budowy bojowych dronów. Oprócz ożarowskich i śląskich firm znaleźli się w niej warszawski Instytut Lotnictwa, Wojskowe Zakłady Elektroniczne, Wojskowa Akademia Techniczna, Wojskowe Zakłady Inżynieryjne oraz AM Technologies Polska.

– Od siedmiu lat rozwijamy technologie  wojskowych, zdalnie sterowanych samolotów zwiadowczych i jako jedyna firma w kraju mamy wiedzę jak budować , sprawdzone w akcji, całe systemy, w których statek powietrzny jest tylko elementem. Dziś liczą się przede wszystkim  możliwości i  praktyczne wykorzystanie BSL, czyli planowanie i kierowanie misją, urządzenia obserwacji, transmisji danych, technologie ich analizy i logistyka – mówi prezes WBE Piotr Wojciechowski. Szef  elektronicznej grupy twierdzi, że skomplikowanej technologii BSL nie da się posiąść z dnia na dzień. Trzeba ją sukcesywnie, przez lata doskonalić i rozwijać. WBE ma niekwestionowane atuty|: w armii  już służy 16 zestawów sztandarowego produktu ożarowskiej firmy, czyli  FlyEye, to w sumie 62 minisamoloty.

Pomocnik artylerzysty

Wojciech Komorniczak nie ma wątpliwości, że kluczem do sukcesu FlyEye, były już same założenia konstrukcji. – Projektowaliśmy naszego minizwiadowcę od początku jako urządzenie do wskazywania celów dla artylerii. Stąd unikalny i precyzyjny lokalizator, do tego specjalna komputerowa obróbka informacji wideo i dopracowana w szczegółach transmisja danych – mówi Komorniczak.  Nie bez znaczenia   jest też niezawodność i prostota obsługi:- Było dla nas oczywiste, że  tworzymy sprzęt użytkowy dla wojsk specjalnych: żołnierzy, działających w warunkach polowych, w stresie, a nie  skomplikowany gadżet dla inżynierów – mówi wiceprezes Flytronic.

W 2011 roku możliwości FlyEye za kręgiem polarnym testowali Finowie. Gliwicki mini BSL  okazał się bezkonkurencyjny  - wskazał  położenie obserwowanego celu z dokładnością do 9,8 metra.

Autopromocja
#NowaRp.pl

Znacznie więcej niż wiedza

ZAPRENUMERUJ

- Taka jakość to zazwyczaj wynik ciągłego  dostosowywania sprzętu do wymagań użytkownika. Można to robić szybko i najskuteczniej gdy poprawiamy własną konstrukcję, dysponujemy kodami źródłowymi i nie musimy nikogo pytać o zgodę – mówi Wojciech Komorniczak.

Manta i kwadrokoptery

Flytronic i jego konsorcjalni partnerzy w  tym roku będą gotowi z nową konstrukcją: bezzałogowcem pionowego startu Manta - dronem  o zasięgu przekraczającym 200 km i zdolnym do kilkunastogodzinnych misji. Po badaniach i procedurze certyfikacyjnej  będzie też nowy, kwadrokopter – czterowirnikowy mini śmigłowiec,  w pełni przystosowany do profesjonalnych rozpoznawczych zadań.To dopiero początek drogi bo dronowa grupa nie ukrywa, że jej ambicje sięgają dalej: celem jest budowa  średnich dronów klasy MALE (Medium-Altitude Long-Endurance), zdolnych w przyszłości do przenoszenia rakiet.

To właśnie takich zwiadowczych i uderzeniowych bezpilotowców  najbardziej potrzebuje teraz armia. Siły zbrojne zaplanowały już pozyskanie  ponad 90 średnich dronów kilku typów, na ich zakup wojsko przeznaczy ok. 3 mld złotych. Szczegóły  wymagań technicznych i warunki przyszłej transakcji, pozostają tajne.