Na jakim etapie jesteśmy, jeśli chodzi o wypełnianie celów klimatycznych?
Rok 2025 to dziesiąta rocznica klimatycznych porozumień paryskich. To dobra okazja, żeby podsumować, co się udało osiągnąć. Konkluzja, jaka się nasuwa, nie jest optymistyczna.
Dlaczego?
Celem porozumień paryskich było ograniczenie globalnego ocieplenia znacznie poniżej 2°C, a docelowo do 1,5°C względem epoki przedprzemysłowej. Ten warunek został złamany w 2024 r., kiedy to po raz pierwszy średnia globalna temperatura przekroczyła 1,5°C względem czasów przedprzemysłowych. Są dwie możliwości: albo nie zmierzamy w kierunku wyhamowania zmian klimatycznych, albo pozytywnych zmian nie zaczęliśmy jeszcze obserwować. IPCC ocenia, że obecne krajowe plany dekarbonizacyjne sygnatariuszy porozumienia paryskiego doprowadzą do redukcji emisji CO2 jedynie o 7 proc. do roku 2030 – a powinien to być poziom około 40 proc. Na tym tle najlepiej wypada UE, która osiągnęła swoje cele na rok 2030 już w 80 proc.
Otoczenie geopolityczne nie sprzyja walce o klimat. Donald Trump wycofuje USA z porozumienia paryskiego. Również w innych regionach mocno wybrzmiewają głosy negujące zagrożenia klimatyczne.
To jest oczywiście zła wiadomość, że drugi pod względem wielkości światowy emitent CO2 wycofał się z porozumienia paryskiego. W ślad za tym największe amerykańskie banki, takie jak Goldman Sachs, JPMorgan czy Citibank, wycofały się z Net Zero Banking Alliance – sojuszu klimatycznego instytucji finansowych. Pojawia się też wiele krytycznych głosów na temat kosztów dekarbonizacji, biurokracji Europejskiego Zielonego Ładu, drogiej energii w Unii Europejskiej i regulacyjnego bałaganu.
Co w takiej sytuacji powinna zrobić UE?
Musi mądrze realizować swoją politykę dekarbonizacyjną. Wspierać inwestycje w infrastrukturę i w czyste technologie, angażować się w dekarbonizację przemysłu, likwidować bariery w energetyce odnawialnej czy upraszczać raportowanie. Gra toczy się o konkurencyjność europejskiej gospodarki.
Trzeba jednak pamiętać, że jesteśmy w krytycznym punkcie. Przykłady mówią same za siebie. Spójrzmy na Europę. Jesteśmy najszybciej ocieplającym się kontynentem. Temperatury w Europie rosną około dwukrotnie szybciej niż średnia światowa. Przybywa ekstremalnych zjawisk pogodowych. W 2024 r. w Europie było kilkanaście powodzi, w tym w Polsce. To są gigantyczne koszty dla gospodarki, ogromne koszty ubezpieczycieli i ryzyko roszczeń prawnych, a także wielka odpowiedzialność społeczna.