Hubert Krukowski: Wiatr i atom podstawą energetyki

Morska energetyka wiatrowa i atom to podstawy rozwoju krajowego miksu energetycznego. Badania szacują potencjał polskiej części Morza Bałtyckiego nawet na 33 GW – mówi Hubert Krukowski, wiceprezes Hitachi Energy w Polsce.

Publikacja: 21.04.2023 03:00

Hubert Krukowski: Wiatr i atom podstawą energetyki

Foto: mat. pras.

Czy program budowy wiatraków w polskiej części Bałtyku dostał zadyszki?

Program sam w sobie nie dostał zadyszki. Wchodzimy w fazę realizacji projektów. Dużym wyzwaniem może być dotrzymanie napiętych harmonogramów. Nadal mamy problemy z łańcuchami dostaw, wojnę w Ukrainie i ogólnie zwiększone zapotrzebowanie na urządzenia i systemy elektroenergetyczne.

Z drugiej strony te wszystkie budowane obiekty muszą być podłączone do naszego systemu elektroenergetycznego. Przed PSE jako operatorem sieci przesyłowej stoi duże wyzwanie, żeby zdążyć z modernizacją lub budową nowych stacji elektroenergetycznych na lądzie. Tak żeby tę morską moc można było odebrać. Bardzo ważna jest również modernizacja i budowa sieci przesyłowych wewnątrz kraju, by efektywnie dystrybuować energię. Warto rozwijać ideę budowy łącza północ–południe prądu stałego, które umożliwi przesył dużej mocy przy znikomych stratach i przy praktycznie wyeliminowanym oddziaływaniu na środowisko naturalne.

Czytaj więcej

Rusza piąta edycja dotacji do domowej fotowoltaiki i nie tylko

Czy ograniczone możliwości przesyłu mogą stać się znaczącym ryzykiem dla całego procesu budowy morskich farm wiatrowych?

Przy realizacji tak dużych przedsięwzięć zawsze pojawia się ryzyko. Ale widzimy, że PSE rozpoczęła już swój największy plan inwestycyjny w historii i rozpędzają się kontraktacje czy to budowy stacji elektroenergetycznych, czy dostaw transformatorów i innych ważnych elementów infrastruktury elektrycznej. Jestem przekonany, że PSE sprosta zadaniu, i nie upatrywałbym dużego ryzyka w kwestii gotowości do przyłączenia projektów z pierwszej fazy realizacji offshore.

Jakie znaczenie będzie miała energia z Bałtyku dla całości polskiej energetyki?

Do niedawna mówiło się o potencjale polskiej części Morza Bałtyckiego na poziomie 28 GW. Najnowsze badania szacują ten potencjał nawet na 33 GW. Dla porównania – moc zainstalowana w Polsce to około 60 GW. Pierwsza, najbardziej zaawansowana, faza bałtyckiego offshore to około 6 GW, do roku 2040 mówimy łącznie o 18 GW. Jest to również odzwierciedlone w ostatnim projekcie Polityki Energetycznej Polski do roku 2040, gdzie wskazywany udział energetyki odnawialnej znajduje się na poziomie 50 procent. Specjaliści często powtarzają, że morska energetyka wiatrowa musi grać główną rolę w procesie dekarbonizacji krajowej energetyki. W mojej ocenie PEP 2040 wskazuje dobre kierunki, czyli morska energetyka wiatrowa i atom jako podstawy rozwoju krajowego miksu energetycznego.

Realizujecie przyłączenie dla morskich farm wiatrowych Bałtyk II i Bałtyk III. Co to oznacza?

Hitachi Energy ma ponad 120-letnie doświadczenie na pionierskich rynkach i przyłączyła do sieci ponad 38 GW morskiej energii wiatrowej. Mamy szerokie portfolio rozwiązań, pomagających łączyć największe na świecie morskie farmy wiatrowe z sieciami lądowymi, jednocześnie radząc sobie w najbardziej ekstremalnych warunkach, zapewniając czystą energię milionom domów i firm na całym świecie. Uczestniczymy w różnym zakresie w każdym z projektów realizowanych na Bałtyku. W projektach Bałtyk II i Bałtyk III jesteśmy odpowiedzialni za zaprojektowanie części elektroenergetycznej obu farm wiatrowych, wykonanie analiz systemowych, dostarczenie produktów, urządzeń i systemów elektroenergetycznych dla stacji morskich oraz za wykonanie stacji lądowych w formule „pod klucz”. Jesteśmy również odpowiedzialni za przyłączenie do sieci tychże obiektów.

Jaka to jest skala inwestycji w wymiarze finansowym?

Kwoty są poufne. Zresztą, jak oficjalnie poinformował inwestor, ceny podlegają indeksacji, czyli finalne wartości będą pewnie w przyszłości waloryzowane. W wymiarze technologicznym mówimy tutaj o dwóch farmach wiatrowych o łącznej mocy 1,44 GW, które będą w stanie dostarczyć czystą energię dla ponad 2 milionów polskich domów.

Kiedy ruszą te farmy?

Finalna decyzja inwestycyjna ma być podjęta w 2024, a zakończenie całej budowy w 2027 roku.

Skąd będą pochodziły urządzenia, które wykorzystacie przy Bałtykach? Czy jest szansa na polonizację?

W Polsce posiadamy kilka fabryk. Kluczową rolę w dostawach dla morskiej energetyki wiatrowej będzie odgrywała nasza łódzka fabryka transformatorów, która zresztą dostarcza je już inwestorom na Morzu Północnym czy w Singapurze. Transformatory mocy są sercem całej stacji elektroenergetycznej. Nawet przy projektach, w których nie jesteśmy generalnym wykonawcą, staramy się współpracować z firmami wykonawczymi celem dostarczania produktów i systemów z naszych fabryk lokalnych. W Krakowie zlokalizowane jest też jedno z sześciu globalnych centrów B+R, pracujące na rzecz całej Grupy Hitachi Energy. Mamy również duże doświadczenie w zakresie lądowych stacji elektroenergetycznych. Posiadamy własne biuro projektowe w Krakowie, własny zespół zarządzania projektami oraz kierowników budów z dużym doświadczeniem. Przyłączyliśmy w Polsce ponad 20 farm lądowych i farm fotowoltaicznych o łącznej mocy około 1 GW.

Czy w całym programie farm na Bałtyku polskie firmy odegrają znaczącą rolę?

Tak. Chociaż teraz jeszcze trudno wskazać jakiś konkretny procent tego udziału. Widzę, że coraz więcej globalnych firm lokuje produkcję tu, w Polsce, żeby być jak najbliżej projektów, żeby kształcić kadry. Głęboko wierzę, że krajowi dostawcy będą potrafili znaleźć miejsce i wykorzystać rozwój tego segmentu dla rozwoju własnych biznesów.

A czy wy planujecie nowe inwestycje?

Alokowaliśmy dodatkowe zasoby w łódzkiej fabryce, zwiększamy efektywność produkcji oraz inwestujemy w infrastrukturę naszego zakładu. Rozwijamy centrum badawczo-rozwojowe, tak żeby być gotowym na bieżące i przyszłościowe projekty rozwoju systemu elektroenergetycznego w Polsce.

Jak branża radzi sobie ze wspomnianymi przez pana kłopotami – przerwanymi łańcuchami dostaw czy rosnącymi kosztami?

Na pewno jest to czynnik utrudniający realizację projektów. Mam nadzieję, że najgorsze już za nami i sytuacja będzie ulegała poprawie. Niezbędny jest dialog pomiędzy firmami wykonawczymi oraz przemysłem i zauważamy, że ten dialog przynosi skutki. Często już w umowach pojawiają się formuły waloryzacyjne, indeksacja cen w zależności na przykład od cen surowców czy usług. Chodzi przecież o to, żeby nie wstrzymywać projektów, lecz żeby je płynnie realizować.

Biznes
Skarbówka ściągnęła z TVN wysoką karę KRRiT za reporaż o Karolu Wojtyle
Biznes
Sieci 5G w Polsce zrównały zasięg
Biznes
System kaucyjny zbudują sprytni, a nie duzi, gracze
Biznes
Praktycznie o przyszłości otwartego oprogramowania. Konferencja Open Source Day 2024 już 18 kwietnia
Biznes
Są unijne kary za łamanie sankcji wobec Rosji. Więzienie i ogromne grzywny