Trwa procedura przyznawania pozwoleń lokalizacyjnych w ramach drugiej rundy rozwoju morskiej energetyki wiatrowej (MEW) w Polsce. Wśród chętnych na nowe lokalizacje jest kilkanaście podmiotów zagranicznych. Skąd tak duże zainteresowanie?

Polska ma fantastyczne możliwości rozwoju morskich farm wiatrowych (MEW). Są tu doskonałe warunki wietrzne, co sprawia, że efektywność produkcji energii elektrycznej może być bliska elektrowniom zawodowym, a płytkie dno, sprzyja obniżeniu nakładów finansowych na proces budowy. Bałtycki wiatr to olbrzymi zasób, który należy wykorzystać do transformacji energetycznej Polski. Jednocześnie do powodzenia procesu transformacji warto wykorzystać specjalistów z kopalń i elektrowni na paliwa kopalne. Ośrodki przemysłowe w regionach powęglowych mogą ponownie rozkwitnąć, podobnie jak gminy nadmorskie znajdujące się blisko portów i stoczni, jeśli powstaną tam zakłady dla sektora OZE.

Jak duże są ambicje Ørsted w związku z udziałem w drugiej rundzie?

Wspólnie z polskim partnerem – firmą energetyczną ZE PAK – złożyliśmy wnioski na 5 z 11 udostępnionych obszarów. Ich łączny potencjał szacujemy na ok. 11 GW. Potrzebna jest gra zespołowa wielu inwestorów, by ten potencjał efektywnie zagospodarować. Jako najbardziej doświadczony deweloper wiemy, że realizacja takich przedsięwzięć wymaga nie tylko ambicji, ale głównie dostępu do kapitału i wykwalifikowanej kadry. Stawiamy na jakość, a nie ilość.

Jak oceniam pan otoczenie regulacyjne dla rozwoju nowych projektów MEW?

Polska stworzyła ekosystem regulacji dla rozwoju offshore wind, wprowadzając wzorcowe rozwiązania z dynamicznie rozwijających się rynków, m.in. z Wielkiej Brytanii. Teraz trzeba zadbać o konkurencyjność rynku .Myśląc o dostępie Polaków do taniej i czystej energii, a także ubytkach mocy wyeksploatowanych elektrowni konwencjonalnych do 2030 r., powinniśmy wybudować farmy morskie szybko i przy możliwie niskich kosztach dla społeczeństwa. Dlatego w drugiej fazie rozwoju MEW trzeba zapewnić równe szanse różnym inwestorom tak, by potencjał Bałtyku rozwijało jak najwięcej doświadczonych firm. To ograniczy ryzyko. A budowa morskiej farmy na czas w wyznaczonym budżecie i w określonym standardzie niezawodności to umiejętność, którą nabywa się latami. Ørsted ma to doświadczenie, bo postawił dotąd blisko 1600 turbin na 32 farmach wiatrowych.

Ørsted zdecydował o wyborze Warszawy jako jednego z centrum kompetencji dla inżynierów. Skąd taka decyzja?

To naturalna konsekwencja pozycji, jaką może mieć Polska na rynku offshore wind. My chcemy dołożyć swoją cegiełkę, łącząc naszą wiedzę z potencjałem polskiego przemysłu i kadr naukowo- -technicznych, by stworzyć profesjonalne centrum kompetencji inżynieryjnych, wspierające działanie naszych farm wiatrowych w Polsce i na całym świecie. W kolejnym kroku – jeśli dostaniemy możliwość budowy farm na Bałtyku wspólnie z polskim partnerem firmą ZE PAK – stworzymy na Pomorzu bałtyckie centrum kompetencji i hub dla rozwoju offshore w regionie. Taki hub będzie katalizatorem rozkwitu krajowych firm i tworzenia nowych miejsc pracy. Przyczyni się też do wzmocnienia polskiej myśli technologicznej dzięki innowacjom i projektom B+R. Nie wolno przy tym zapomnieć o grupach, które mogą być dotknięte transformacją. Dlatego wspólnie z naszym partnerem ZE PAK podjęliśmy decyzję o utworzeniu Funduszu Sprawiedliwej Transformacji dla Wielkopolski Wschodniej z budżetem 10 mln euro (ok. 50 mln zł). Pieniądze zostaną wykorzystanie na rozwój zielonych innowacji, edukację i tworzenie miejsc pracy w regionie działalności ZE PAK, gdzie obecni pracownicy elektrowni i kopalni będą szczególnie narażeni na ekonomiczne i społeczne skutki wycofywania węgla. Wzorem działań podjętych w Szkocji i USA rozpoczniemy też program przekwalifikowania dla pracowników sektora wydobywczego.

Które elementy produkcji morskich farm wiatrowych mogą zagościć w Polsce?

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

To zdecydowanie elementy samego serca wiatraka, a więc turbiny wiatrowej. Chodzi o wieże, łopaty, a także okablowanie. Sami oczywiście nie jesteśmy producentem, tylko deweloperem. Jednak możemy zachęcać, aby takie firmy, jak Siemens czy Vestas lub ABB czy JDR (z grupy polskiej firmy Tele-Fonika Kable), poszerzały swoją działalność produkcyjną w Polsce.

Flagowym projektem Ørsted w Polsce jest współpraca z PGE. Czy podjęta niedawno współpraca z ZE PAK nie zakłóci rozwoju z projektów PGE Baltica?

Przed Polską stoi duże wyzwanie, jakim jest transformacja systemu energetycznego. Żeby mu sprostać, potrzebnych jest wiele rąk na tym pokładzie. Istotne jest to, by przejście od paliw kopalnych do odnawialnych źródeł realizowały firmy, które produkują obecnie energię w Polsce, gwarantują bezpieczeństwo energetyczne, zatrudniają tysiące pracowników i wspierają polską gospodarkę. Dlatego właśnie zdecydowaliśmy się na partnerstwa z polskimi producentami energii – PGE w pierwszej fazie i ZE PAK w drugiej fazie rozwoju rynku.

Agresja Rosji na Ukrainę oraz wcześniejszy kryzys energetyczny przełożyły się na wzrost kosztów inwestycji także w sektorze morskich farm wiatrowych...

Wysoka inflacja wpływa na naszą działalność. Była ona już widoczna przed agresją Rosji na Ukrainę, ale wojna pogłębiła to zjawisko. Rosną koszty materiałów budowlanych i usług. Wysokie ceny stali są dla nas nie lada wyzwaniem. Jako globalny lider MEW mamy rozwinięty łańcuch dostaw, a także siłę zakupową popartą wieloletnią historią współpracy z producentami kluczowym materiałów. To pozwala w pewnym stopniu ograniczyć ryzyko związane ze skokiem cen, m.in. przez kontrakty długoterminowe.

Jak jest pana opinia na temat agresji Rosji na Ukrainę? Jak wpływa ona na energetykę?

To całkowicie nieakceptowany atak na niepodległe państwo, który pociąga za sobą ludzkie tragedie. Z naszego punktu widzenia zmienia on także postrzeganie OZE. To już nie tylko ważne źródło energii dla przeciwdziałania zmianom klimatycznym, ale także ważny komponent bezpieczeństwa energetycznego. Widać to na przykładzie ropy i gazu, które są traktowane jako narzędzia presji politycznej. Dlatego tym bardziej nie możemy teraz odłożyć dywersyfikacji zarówno źródeł energii, jak i kierunków dostaw surowców. Europa, uniezależniając się od węglowodorów z Rosji, musi też znaleźć tymczasowe rozwiązania zapewniające stabilność produkcji energii przy rosnącym udziale OZE.

Czy gaz z innych kierunków może być takim rozwiązaniem?

Dostęp do gazu z innych rynków znacznie poprawi sytuację. USA mogą zaoferować Europie dodatkowe 15 mld m sześc. gazu LNG rocznie. Norwegia także deklaruje zwiększenie dostaw. Duńczycy również będą mieli swój własny wkład w uniezależnianiu się Europy od rosyjskiego gazu. W połowie 2023 r. po modernizacji złoża gazowego Tyra ruszy wydobycie na Morzu Północnym. Rośnie też znacznie inwestycji w infrastrukturę umożliwiającą dywersyfikację kierunków dostaw, w tym Baltic Pipe, którym będzie płynąć gaz pochodzący z Morza Północnego, zgodnie z umową Ørsted z polskim PGNiG.

Poza Batlic Pipe Polska rozbudowuje gazoport. Gazociąg łączący nasze kraje będzie mógł przesyłać gaz w obie strony. Czy wyobraża sobie pan import do Danii gazu pochodzącego z polskiego terminalu LNG?

To będzie realnie dostępna opcja. Ale nie wydaje mi się, że sięgnięcie po nią będzie konieczne. Znajdujące się na Morzu Północnym złoże Tyra pozwoli zabezpieczać dostawy błękitnego paliwa. Jednak bliskość takiej infrastruktury z pewnością ustabilizuje rynkowe ceny. Zwiększy też poczucie bezpieczeństwa dostaw, tak istotne w obecnej sytuacji.

Polska proponuje specjalny podatek od węglowodorów rosyjskich. Byłyby nim obłożone kraje, które nadal importowałby ropę i gaz z Rosji. Czy to dobry pomysł?

Każde rozwiązanie, które pozwoli nam jak najszybciej porzucić węglowodory z Rosji, powinno być rozważone przez społeczność międzynarodową. Podatki mogą być częścią tego rozwiązania. Konieczne jest jednak wypracowanie wspólnego stanowiska przez wszystkie strony na poziomie unijnym. Bo tylko wówczas odniosą one realny skutek.

Mads Nipper został prezesem Ørsted w 2021 roku. Wcześniej przez sześć lat pracował jak prezes w firmie Grundfos. Od początku lat 90. przez kolejne 23 lata pracował w Lego, pełniąc m.in. funkcję członka zarządu i wiceprezesa. Ukończył Aarhus School of Business.