Polska wprowadzi embargo na import węgla z Rosji? Deklaracja polskiego rządu spotkała się z pozytywną reakcją inwestorów. Rząd oczekuje jednak zapewnienia, że Polska nie będzie ukarana za ten krok, ponieważ wdrożenie embarga jest częścią handlu międzynarodowego. Spółki górnicze, które są obecne na GPW nie będą jednak w stanie znacząco zwiększyć wydobycia rodzimego surowca.

Zdaniem prawników zagrożenie, o którym mówi premier Mateusz Morawiecki jest niewielkie. Co więcej, już na bazie obecnych decyzji Komisji Europejskiej z 28 lutego w sprawie embarga na produkty z tzw. republik donieckiej i ługańskiej można takie zakazy wprowadzić.

Prof. dr hab. Artur Nowak-Far podkreśla, że polityka handlowa UE kształtuje ceny i ograniczenia importowe. Jednak surowce importują już poszczególne państwa członkowskie, które decyzje w tym zakresie podejmują w oparciu o swój miks energetyczny.

Zakaz zależy od nas

– W gruncie rzeczy państwo nie może samo z siebie zakazać importu węgla. Dany kraj musiałby udowodnić, że import tego surowca powoduje określone straty w gospodarce – mówi nam prof. Nowak-Far.

Jeżeli dany kraj to udowodni, to może zwrócić się do Komisji Europejskiej z prośbą o zablokowanie importu. Natomiast Bruksela nie może podjąć takiej decyzji bez jego prośby lub wbrew niemu.

Eksperci podkreślają również, że w przypadku węgla mowa często o spółkach skarbu państwa, na politykę których wpływ ma zarządzający, a zatem ministerstwo aktywów państowych (w Polsce) lub jego odpowiedniki w innych krajach.

Polska importuje ok. jednej piątej zużywanego węgla, czyli około 9–10 mln ton. Krajowy węgiel jest spalany w elektrowniach przy produkcji energii elektrycznej oraz w ciepłowniach i elektrociepłowniach zawodowych.

– Dlatego zablokowanie importu węgla nie będzie miało wpływu na utrzymanie stabilności dostaw energii elektrycznej – dowodzi w swojej ostatniej analizie Forum Energii. Największy producent prądu w Polsce, Polska Grupa Energetyczna (PGE), podkreśla, że przede wszystkim bazuje na długoterminowych umowach z krajowymi partnerami, których wolumeny i cena są uzgadniane. – Nasze działania mają zabezpieczyć potrzeby elektrowni i elektrociepłowni oraz zapewnić utrzymanie zapasów przy jednostkach na wymaganym poziomie, który gwarantuje bezpieczeństwo dostaw – zapewnia spółka.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

Enea, druga co do wielkości spółka, podkreśla, że w jej jednostkach wytwórczych wykorzystywany jest węgiel kupowany od podmiotów krajowych. Paweł Szczeszek, prezes Enei, podkreśla, że sytuacja związana z napaścią Rosji na Ukrainę i sankcjami gospodarczymi nałożonymi przez społeczność międzynarodową na agresora wpływa bezpośrednio na rynek surowców i notowania pozwoleń na emisje CO2. – Może to być jednak wpływ krótkoterminowy. Podobnie jak zwiększenie popytu na krajowy surowiec i relatywnie korzystna pozycja wytwórców korzystających ze źródeł konwencjonalnych – podkreśla. Z kolei Tauron 85 proc. węgla kupuje dzięki kontraktom terminowym. – Rynek terminowy nie podlega tak znaczącym fluktuacjom cenowym jak rynek spot. Konsekwentnie zwiększamy poziom zapasów węgla w jednostkach wytwórczych – mówi spółka.

Ciepłownicze wyzwanie

Dotyczy to jednak elektrowni, nie zaś ciepłowni. Niektóre z nich mają umowy odziedziczone jeszcze po poprzednich właścielach, jak w przypadku ciepłowni na wybrzeżu. Niektóre spółki mają tam otwarte umowy z pośrednikami na dostawy wegla z Rosji.

Węgiel o podobnych parametrach jak rosyjski pochodzi też z Kolumbii, jest jednak znacznie droższy. Czy Europa może zmniejszyć zależność od importu z Rosji? – Wszystko jest możliwe, ale jak zwykle w takich wypadkach jest to kwestia czasu i ceny – mówią analitycy.

Czytaj więcej

Eksperci: Polska nie musi czekać na Brukselę ws. zakazu importu węgla z Rosji