Jak zaznaczał podczas sejmowej komisji wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski pieniądze od inwestorów dostanie jedynie PGG, bo żaden z inwestorów nie zdecyduje się na dosypywanie pieniądzu do znajdującego się na skraju bankructwa katowickiego holdingu. Pięć funkcjonujących tam kopalń ma być włączona do PGG jako jeden zespolony zakład wydobywczy. Z kolei Katowicki Węgiel zajmujący się sprzedażą paliwa ma być włączony do Węglokoksu.

Tobiszowski zaznaczył bowiem, że zależy mu na powrocie polskiego węgla na rynki międzynarodowe. Jak będzie wyglądała struktura finansowa? Potrzeba – jak wcześniej sygnalizowało ministerstwo 1,1, mld zł. – Środki od TF Silesia, Węglokoksu i Enei podwyższą kapitał PGG (mowa o 700 mln zł, z czego połowę da energetyczna spółka – red.). Grupa zostanie dodatkowo wzmocniona kwotą 400 mln zł. Dziś zastanawiamy się, kto mógłby objąć emisję o tej wartości – poinformował Tobiszowski.

ME chce, by do połączenia doszło do końca marca. - W tym tygodniu rozpoczynamy rozmowy z bankami. Pod koniec stycznia, na początku lutego chcemy się spotkać ze stroną społeczną, a w międzyczasie w styczniu, na początku lutego planujemy wyjazdy do Brukseli - dodał Tobiszowski.

Alternatywą jest bankructwo KHW, które ma problemy z płynnością. Tomasz Cudny, prezes tej spółki zaznaczył, że w marcu może zabraknąć pieniędzy na wypłaty. W styczniu i lutym prowadzone są zaś intensywne działania sprzedażowe, by przetrwać te miesiące. Jednakże trudna sytuacja zmusiła KHW do podpisywania niekorzystnych (z punktu widzenia obecnych wyższych cen na rynkach węgla) kontraktów. Przedstawiciele holdingu ujawnili, że za przedpłacony węgiel spółka będzie otrzymywać w 2017 i kolejnych latach cenę 8-8,5 zł/GJ. Teraz zawiera umowy negocjując nawet na 10-11 zł/GJ.

KHW ma obecnie 2,5 mld zł zadłużenia, z czego ponad 1,2 mld zł to zobowiązania z tytułu obligacji.

Cudny na podstawie rozmów z bankami poinformował, że rozważałyby one redukcję, czy konwersję części zadłużenia w sytuacji fuzji z PGG.

Wcześniej przedstawiciele resort mówili nawet o możliwości skonwertowania nawet 15-20 proc. długu.