„Tam gdzie może wystąpić ryzyko uzyskania przez Rosję dostępu do informacji zagrażających bezpieczeństwu państwa, nie można wybrać oprogramowania antywirusowego produkowanego przez firmę ulokowaną w Rosji” - cytuje pisemne wytyczne Kiarana Martina szefa Centrum Narodowego Cybernetycznego Bezpieczeństwa (NCSC), gazeta Financial Times.

Pismo trafiło do szefów wszystkich rządowych departamentów zajmujących się bezpieczeństwem. Zakaz zakupów u Rosjan objął instytucje i agencje państwowe działające w sferze bezpieczeństwa narodowego, polityki zagranicznej, negocjacji zagranicznych, obrony, handlu itd.

Jak podaje agencja Prime, szef NCSC informuje też że po półrocznym dochodzeniu, nie znaleziono dowodów, że antywirus Kaspersky jest wykorzystywane do zbierania informacji na rzecz rosyjskich służb specjalnych.

Martin informuje, że negocjuje z Kaspersky Lab. przeprowadzenie niezależnego sprawdzenia wszystkich oferowanych programów. „Chcemy zapobiec przekazywaniu brytyjskich danych do Rosji”.

Przy czym NCSC nie wprowadza na razie pełnego zakazu wykorzystywania rosyjskiego oprogramowanie. Może więc je kupować prywatny biznes, w tym banki i inne instytucje finansowe. Już na własną odpowiedzialność.

Wielka Brytania jest drugim po USA krajem który wprowadził ograniczenia na oprogramowanie Kaspersy Lab. W Stanach resort bezpieczeństwa narodowego dał instytucjom państwowym współpracującym z nimi firmom trzy miesiące na pozbycie się rosyjskich programów.

Kaspersky Lab. odrzuca wszelkie podobne oskarżenia. Rosjanie zaproponowali władzom amerykańskim udostępnienie kodu źródłowego swojego oprogramowanie. Zdaniem Waszyngtonu to krok w dobrym kierunku, ale niewystarczający.