Po dwóch tygodniach od zakończenia przyjmowania zgłoszeń do konkursu na prezesa Tauronu wciąż nie znamy nowego sternika katowickiej grupy. Jak udało się nam ustalić, rada nadzorcza spotka się w tej sprawie dopiero w przyszłym tygodniu. Jest to związane z tym, że trwa rozliczenie finansowe 2020 r. i nowy prezes ma się pojawić w spółce dopiero po dopięciu wszystkich tych formalności.

Zainteresowanie konkursem było bardzo duże – w sumie zgłoszenia przesłało aż 11 osób. Z naszych informacji wynika, że obecnie walka o fotel prezesa toczy się już tylko między dwoma kandydatami. Jak podają nasze źródła, na tej krótkiej liście jest Paweł Strączyński, obecny wiceprezes Polskiej Grupy Energetycznej ds. finansowych, i Szymon Kowalczyk, który obecnie piastuje funkcję wiceprezesa zależnej spółki Tauron Obsługa Klienta. Rozstrzygnięcie ma nastąpić w przyszłym tygodniu.

Tauron nie ma prezesa od 28 lutego, kiedy to ze stanowiska z powodów zdrowotnych zrezygnował Wojciech Ignacok. Kierował spółką od lipca 2020 r., zastępując na tym miejscu Filipa Grzegorczyka, który jest teraz wiceprezesem innej spółki kontrolowanej przez Skarb Państwa – chemicznej Grupy Azoty. Do czasu rozstrzygnięcia konkursu i wyboru nowego szefa rada nadzorcza Tauronu powierzyła pełnienie obowiązków prezesa Markowi Wadowskiemu. Jednocześnie sprawuje on funkcję wiceprezesa Tauronu ds. finansów.

Przed nowym prezesem Tauronu stoi mnóstwo wyzwań. Rok 2020 grupa zakończyła ze stratą netto sięgającą niemal 2,5 mld zł. To dopiero szacunkowe wyniki. Zarząd wskazuje, że negatywny wpływ miało ujęcie odpisów aktualizujących wartość aktywów i obniżenie wartości bilansowej pożyczek udzielonych przez grupę na rzecz Elektrociepłowni Stalowa Wola, co zmniejszyło wynik finansowy brutto grupy o ponad 3 mld zł. Dług netto grupy na koniec minionego roku sięgał 10,6 mld zł.

Ratunkiem dla Tauronu ma być wydzielenie aktywów węglowych, obciążonych przez rosnące koszty emisji CO2, do osobnej państwowej spółki. Na to jednak nie chcą się zgodzić działające w grupie związki zawodowe. Twierdzą, że wyłączenie z katowickiej grupy kopalń węgla i elektrowni w praktyce oznaczać będzie likwidację Tauronu. Nie wykluczają, że w przyszłości resztki grupy, a więc przede wszystkim biznes dystrybucji energii, może przejąć Polska Grupa Energetyczna. Na to nie ma zgody związkowców.

W istocie jednak w Tauronie, według dotychczasowych informacji, ma pozostać także biznes ciepłowniczy, którego nie udało się sprzedać Polskiemu Górnictwu Naftowemu i Gazownictwu. Poza tym Tauron ma w planach szereg inwestycji w odnawialne źródła energii.