W opinii BCC, podstawowym warunkiem przejęć i łączenia firm jest zdobycie dodatkowego udziału w rynku.

Zarzuty BCC

Przy opisywanej transakcji następuje zmniejszenie udziałów w rynku i oddanie jego dynamicznego fragmentu firmom zagranicznym. – Za 30 proc. rafinerii, w którą po 2005 r. zainwestowano prawie 10 mld zł, Skarb Państwa otrzyma kwotę 1,15 mld zł. Orlen sprzedaje 417 świetnie działających, dużych stacji benzynowych Lotosu informując, że sam nabywa na Węgrzech i Słowacji 185 stacji znacznie mniejszego formatu. Oceniamy, iż nie jest to ekspansja ale degradacja – uważa BCC. Ich zdaniem nie jest to wzmocnienie rynkowej pozycji Orlenu, lecz jej znaczące osłabienie.

BCC podaje, że koncern Saudi Aramco płacąc tylko trochę więcej niż jeden miliard złotych za 30 proc. w rafinerii uzyskuje dostęp do 50 proc. rynku hurtowego w Polsce i dostawy na rynek Polski i Czech własnej ropy naftowej do 20 mln ton rocznie. – Nie znamy uzgodnień szczegółowych, jednak znając metody negocjacyjne strony arabskiej można domniemywać, że pełen zwrot z inwestycji na tej transakcji saudyjski koncern osiągnie zapewne już w pierwszym roku – uważają eksperci BCC. Zapytaliśmy PKN Orlen w zarzuty tej biznesowej organizacji.

Konrad Jaskóła, były prezes Petrochemii Płock (obecnie PKN Orlen), podkreślił, że prowadzenie biznesu opiera się na zabezpieczeniu logistyki i detalu. – Fuzja na takich zasadach może być niebezpieczna dla stabilności bezpieczeństwa dostaw. To także sposób na wydrenowane środków zgromadzonych w Lotosie i Orlenie – powiedział Jaskóła. Także Paweł Olechnowicz, były prezes Lotosu, widzi podobne ryzyko w zakresie magazynów, logistyki i detalu. – Oddajemy rynek, zamiast go wzmacniać, za cenę, która nie jest warta takiego ryzyka. To oddanie rynku konkurentom, jak MOL i Saudi Aramco, którzy będą chcieli przede wszystkim zarobić niezależnie od warunków umów – powiedział.

Z kolei Paweł Olechnowicz były prezes Lotosu stwierdził, że nie trzeba wyprzedawać aktywów, aby uzyskiwać coś, co można osiągnąć bez fuzji. Podkreślił, że Lotos ma perspektywy rozwoju bez konieczności połączenia z Orlenem. Podkreślił, że Rafineria Gdańska jest obecnie najnowocześniejszą rafinerią w Europie. – Takich rafinerii nie likwiduje się w Europie. Potencjał przerobu to 10,5 mln ropy. Pracuje ona na maksymalnych obrotach, więc nie ma większego zagrożenia. Jest dobrze rozwinięty, kompletny posiadający wydobycie, przerób i sprzedaż – powiedział.

Lotos sam mógłby przetrwać?

Zapytaliśmy o stanowisko PKN Orlen. Koncern wyjaśnia, że Gdańsku mamy bardzo nowoczesną rafinerię w bardzo nienowoczesnym już dzisiaj przemyśle. – Działalność Grupy Lotos nie jest zdywersyfikowana i opiera się wyłącznie na rynkach paliwowych. Dlatego Lotos mógłby mieć problemy, bo to nie podaż, a popyt będzie decydował o dynamice rynku na paliw rynku paliw w przyszłości – argumentuje koncern, dodając, że w przyszłości europejskie rafinerie staną w obliczu malejącego popytu na paliwa płynne w Europie. To wynik zmian technologicznych oraz coraz większej presji regulacyjnej na redukcję emisji. Nowe technologie - jak np. dynamicznie rozwijające się odnawialne źródła energii - coraz częściej zastępują energię pozyskiwaną z węglowodorów – ropy i gazu. - Z kolei rosnąca presja regulacyjna przedstawiona w założeniach pakietu „Fit For 55” Unii Europejskiej wymusza na spółkach paliwowo-energetycznych przyspieszenie zmian i zwiększenie znaczenia paliw alternatywnych, takich jak np. elektormobilność czy wodór. W 2030 r. udział węglowodorów w produkcji energii w Europie ma spaść z obecnego poziomu 38 proc. do 33 proc. Przewidywane wdrożenie zakazu sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi w Europie po 2035 roku znacząco ten popyt osłabi czytamy dalej w stanowisku spółki. Jej zdaniem Lotos nie posiada alternatyw dla przerobu ropy w paliwa, nie ma rozwiniętej petrochemii. – Dlatego w wyniku zachodzących zmian na rynku jej działalność będzie bardziej narażona na skutki transformacji energetycznej, która nastąpi w najbliższych latach – podaje koncern.

Orlen przypomina, że na globalnym i europejskim rynku od lat dochodzi do koncentracji w segmencie rafineryjnym. Spółka przypomina, że ten trend ma korzenie w postępującej globalizacji przemysłu rafineryjnego za sprawą nowych mega-rafinerii budowanych w Azji i na Bliskim Wschodzie z myślą o eksporcie paliw, w tym m.in. na rynek europejski i amerykański, na którym lokują nadwyżki produkcji także europejskie rafinerie. Orlen uważa, że w globalnym przemyśle rafineryjnym rozpoczęła się walka o przetrwanie. – W 2008 roku w Europie działalność prowadziło ok. 120 rafinerii. Od tego czasu zamkniętych zostało ok. 30. W konsekwencji moce przetwórcze w regionie spadły z poziomu około 800 mln ton rocznie w 2010 roku do około 670 mln ton rocznie w roku 2020. Stanowi to spadek o ponad 15 proc. w przeciągu dekady. Tylko od początku pandemii COVID-19 w Europie zamkniętych zostało 7 rafinerii i zapadają decyzje o wygaszeniu kolejnych. Analitycy rynkowi przewidują, że w latach 2020 – 2025 w Europie trzeba będzie zamykać kolejne rafinerie o mocach przetwórczych około 70 mln ton rocznie. Najbardziej na zamknięcia narażone są rafinerie zlokalizowane nad morzem (po produkt łatwo dowieźć statkiem), niezintegrowane z petrochemią oraz bez integracji z aktywami wydobywczymi. Czyli takie, jak Lotos.– wylicza Orlen.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego kraju?

Orlen zastrzega, że z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego Polski i długoterminowej pozycji Grupy ORLEN w Polsce, oddanie mniejszościowego udziału w rafinerii w Gdańsku przy zachowaniu kontroli operacyjnej nie stanowi zagrożenia. Zdaniem BCC krytycznie ocenia środki zaradcze, które pozwolą przejąć Lotos. Ich zdaniem to osłabianie polskich firm na rzecz rynkowych konkurentów. Jednak zdaniem Orlenu realizacja środków zaradczych dotycząca logistyki będzie miała neutralny wpływ na ten rynek, bo pełną kontrolę nad większością infrastruktury przesyłowej, czyli portami, rurociągami oraz bazami paliwowymi posiada PERN. – PKN Orlen pozostanie z kolei właścicielem sieci terminali, które pozwolą mu skutecznie zarządzać logistyką paliwową połączonego podmiotu i efektywną dystrybucją paliw na terenie kraju. Ponadto warunki zaradcze zapewniają możliwość korzystania z dotychczas posiadanych terminali na niezmienionym poziomie. Z kolei posiadane przez spółkę kawernowe pojemności magazynowe gwarantują możliwość utrzymywania zapasów obowiązkowych, co gwarantuje bezpieczeństwo energetyczne kraju –tłumaczy nam spółka.

Co więcej – jak dodaje Orlen – umowa z Saudi Aramco zawiera odpowiednie mechanizmy zabezpieczające przed niekontrolowanym zbyciem. Koncern pytany o ew. przejęcie 30 proc. udziałów w przyszłości przez firmę wrogą polskim planom dywersyfikacyjnym, Orlen przyznał, że co prawda to Komisja Europejska ocenia nabywcę, ale wyłącznie pod kątem jego wpływu na konkurencję na rynkach, których dotyczy fuzja, w ramach procedury tzw. suitable purchaser. – W tej formule Komisja nie dokonuje ocen strategicznych, opartych na przesłankach politycznych czy bezpieczeństwa państwa. To zdanie realizują organy polskie, w szczególności Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministerstwo Aktywów Państwowych na podstawie ustawy z 2015 roku o ochronie niektórych inwestycji. Trzeba też podkreślić, że zapisy w umowach z partnerami chronią nie tylko interesy PKN Orlen i Grupy Lotos, ale także biorą pod uwagę kwestie o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa energetycznego i gospodarczego Polski – czytamy.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Konkurs dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Warunki fuzji

PKN Orlen ujawnił w ubiegłym tygodniu, że uzgodnił z partnerami „pakiet działań” dotyczących „fuzji z Grupą Lotos”. Z informacji wynika, że 30 proc. udziałów w rafinerii należącej do gdańskiego koncernu naftowego Lotos, a także spółkę hurtową i część obejmującą paliwa lotnicze zostanie sprzedane saudyjskiemu koncernowi Saudi Aramco, za kwotę około 2,2 mld zł. W kwestii detalu, 417 stacji paliw, za kwotę 610 mln dolarów trafi do węgierskiej firmy MOL. Również Lotos Biopaliwa w Czechowicach-Dziedzicach trafi do firmy Rossi Biofuel. Część logistyki paliwowej i asfaltów, dziewięć terminali paliw oraz dwa zakłady produkcyjne w Jaśle i Czechowicach-Dziedzicach za około 450 mln zł przejmie polska firma Unimot. Podpisano również wieloletnią umowę na zakup ropy naftowej od firmy Saudi Aramco w ilości do 327 tysięcy baryłek dziennie, to jest do 20 mln ton rocznie. Do finalizacji fuzji ma dojść do połowy 2022 roku.