Materiał partnera: Grupa EPL w Parlamencie Europejskim

Proklamowany 11 grudnia 2019 roku Europejski Zielony Ład znalazł się wkrótce w cieniu pandemii. Całe moce Komisji Europejskiej rzucone zostały na front walki o ludzkie zdrowie oraz łagodzenie następstw gospodarczych pandemii.

Okazało się jednak, że Zielony Ład jako unijny priorytet obronił się w tych dramatycznych okolicznościach, czego owocem jest pakiet Fit for 55, ogłoszony 14 lipca 2021 roku.

Walka z pandemią może być „zielona"

Zmagając się z pandemią, Unia Europejska potwierdziła zamiar osiągnięcia neutralności klimatycznej do roku 2050 i zwiększyła cel redukcji emisji CO2 do 55 proc. w roku 2030. Priorytety ekologiczne mają solidne wsparcie w Wieloletnich Ramach Finansowych oraz w bezprecedensowym Planie Odbudowy. Inwestycje w Zielony Ład mają stanowić 37 proc. całości.

W ramach tego planu Komisja Europejska emituje „zielone obligacje" (green bonds). Spłata planu ma się opierać na nowych, proekologicznych źródłach: podatku od nieutylizowanego plastiku, wpływach z ETS i na cle węglowym. Powstał też Fundusz Sprawiedliwej Transformacji, który ma wspierać restrukturyzację regionów najbardziej zależnych od paliw kopalnych.

W taki oto sposób w budżecie UE spotyka się bieżąca potrzeba ratowania ludzi i gospodarki z długofalową misją ratowania planety. Oby tylko kryzys energetyczny 2021/22, który przywrócił do łask węgiel, nie wytrącił świata ze ścieżki wiodącej do neutralności klimatycznej.

Samotność nie popłaca

Jeszcze na Szczycie Ziemi w Rio de Janeiro w czerwcu 1992 roku, który rozpoczął epokę ekorozwoju, Europa była słuchana i dyktowała światowe trendy. Nasz kontynent pozostał wierny misji klimatycznej i przez to wiarygodny jako wzór godny naśladowania. Unia Europejska zerwała katastrofalny dla klimatu związek wzrostu gospodarczego z emisją CO2. Od roku 1990 do czasu pandemii unijny PKB wzrósł o ponad 60 proc., gdy emisja gazów cieplarnianych zmalała o 25 proc.

Europa – uczestnicząc w 9 proc. światowej emisji – nie może być osamotniona w swej klimatycznej misji. Fiasko szczytu COP25 w Madrycie w roku 2019, kiedy Europa była pozbawiona tradycyjnego wsparcia ze strony USA prezydenta Trumpa, było ostrzeżeniem, że inne kontynenty mogą iść własną, niekoniecznie ekologiczną drogą.

Teraz sprawy mają się lepiej. Na ścieżkę neutralności klimatycznej wróciły USA prezydenta Joe Bidena, a co najważniejsze Chiny – największy emitent gazów cieplarnianych. Jednakże ten kraj (wraz z Arabią Saudyjską) był głównym hamulcowym na szczycie klimatycznym ONZ w Glasgow w roku 2021, rozmiękczając deklarację o dekarbonizacji gospodarki. Pod presją niedoborów Chiny i Indie zwiększą produkcje energii elektrycznej z węgla w roku 2022.

Dobra wiadomość jest taka, że nikt w szanującym się świecie polityki nie kwestionuje potrzeby walki z ociepleniem klimatu. Sprzymierzeńcem jest rosnąca wrażliwość ekologiczna społeczeństwa, a zwłaszcza młodego pokolenia. Problem w tym, że gorliwie nawołują do tego kraje rozwinięte, odpowiedzialne przez stulecia za emitowanie gazów do atmosfery, gdy biedne Południe obciążone jest niewspółmiernie kosztami tej klimatycznej krucjaty.

Ambitny pakiet, czyli wielkie wyzwanie

Pakiet legislacyjny z 14 lipca 2021 roku zawiera 13 inicjatyw legislacyjnych, w tym osiem nowelizacji już istniejących przepisów. Mają one wesprzeć realizację celów klimatycznych UE.

Ambitny plan stanowi wyzwanie dla gospodarek Zachodu, bardziej zaawansowanych na drodze do czystej energii niż Polska. Powiedzie się, jeśli wytrzyma test polityczny. Dlatego potrzebne są okresy przejściowe i rozwiązania umożliwiające przejście od paliw kopalnych do odnawialnej energii.

Dla 41 regionów górniczych w Europie paliwem przejściowym, obiecującym niższą emisyjność, jest gaz. Kilka krajów, w tym Polska, stawia na atom. Dlatego tak ważne jest uznanie gazu i atomu w tzw. taksonomii, która przesądzi o możliwości pozyskania finansów na inwestycje, ku czemu skłania się Komisja Europejska.

Niektóre postawione cele mogą przynieść skutki przeciwne do zamierzonych. Na przykład zakaz rejestracji pojazdów spalinowych po roku 2035 i drogie pojazdy zeroemisyjne mogą skłonić uboższych do kupowania pojazdów używanych. Obowiązek nałożony na sektor publiczny, by redukować konsumpcję energii o 1,7 proc rocznie, może zahamować konieczną modernizację transportu publicznego, a w tym rozwój sieci podziemnych. Cele redukcyjne w transporcie morskim, który jest biznesem globalnym, dziś całkowicie zależnym od paliw kopalnych, mogą zwiększyć zainteresowanie „tanimi" banderami, jeśli nie będzie koordynacji w ramach International Maritime Organisation.

Generalnie warte obrony są dwie fundamentalne zasady warunkujące sukces: neutralność technologiczna i swoboda państw członkowskich w dochodzeniu do uzgodnionych celów.

Ryzyko polityczne i „wąskie gardła"

Szczególnie ostrożnie należy postępować tam, gdzie nowa legislacja wyraźnie podnosi koszty dla gospodarstw domowych. Taki skutek zwiastuje dyrektywa dotycząca opodatkowania energii (ETD). Przewiduje ona wzrost opodatkowania paliw kopalnych, eliminując wiele istniejących wyjątków i zwolnień.

Dotkliwe skutki kosztowe niesie rozciągnięcie systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) na transport i budownictwo. Stąd idea Społecznego Funduszu Klimatycznego, łagodzącego skutki reformy, ale to kropla w morzu potrzeb.

Równie ważne jest rozpoznanie „wąskich gardeł" Zielonego Ładu. Oczywistą barierą rozwoju energii odnawialnej jest nierozwiązany problem długotrwałego magazynowania. Całość Fit for 55 natrafia na barierę w postaci zaopatrzenia w surowce krytyczne (critical raw materials), dziś zaledwie w 3 proc. pokrywane wewnątrz UE. Zależność rośnie i jest to zależność od głównego rywala – Chin. Baterie do aut elektrycznych będą w roku 2030 potrzebowały 18 razy więcej litu niż obecnie! Mrzonką jest odnowienie wydobycia niektórych surowców z uwagi na przewlekłe procedury, brak finansowania i opór środowisk lokalnych. Oto problem: Chiny nawróciły się na cel neutralności klimatycznej, ale kontrolują surowce, potrzebne dla urzeczywistnienia tego celu – co niweczy strategię autonomii strategicznej UE!

Zła zmiana PiS

Od roku 2015 w Polsce rządzi koalicja, która ma patriotyczny stosunek do węgla. Polityka PiS pod wieloma względami zwiększyła koszty zielonej transformacji. Niszczono farmy wiatrowe, finansowano nierentowne bloki węglowe i renacjonalizowano energetykę, powierzając ją „miernym, ale wiernym". Skutek: rachunki za prąd i gaz drastycznie rosną, oczywiście z winy Unii i Tuska. Powołano potiomkinowskie Ministerstwo Klimatu, które ma taką samą zdolność przekonywania o szczerości naszych zamiarów ekologicznych, jak węglowe gadżety rozdawane uczestnikom szczytu klimatycznego w Katowicach w roku 2018. Jedyne, co cieszy, to pospolite ruszenie w zakresie fotowoltaiki – własną energię wytwarza ponad 600 tys. gospodarstw domowych. Ale i tu forsowane przez PiS przepisy zniechęcają!

W rezultacie błędów i opóźnień pakiet Fit for 55 stanowi dla Polski większe wyzwanie niż dla reszty Europy. Największe problemy zwiastuje reforma ETS. Przewiduje m.in. przekazywanie wpływów ze sprzedaży uprawnień do emisji CO2 do budżetu unijnego, gdy dotąd były to wpływy budżetów krajowych, które w przypadku Polski zostały „przejedzone", zamiast finansować zieloną transformację. Trzeba zadbać o maksymalne wykorzystanie polskiej części Społecznego Funduszu Klimatycznego, by asekurować rodziny doświadczone już dzisiaj przez ubóstwo energetyczne – zwłaszcza w perspektywie drastycznych podwyżek. Natomiast korzystne dla Polski może być cło węglowe, o które zabiegałem już w poprzedniej kadencji europarlamentu, tzw. (CBAM), które zwiększa konkurencyjność polskich przedsiębiorstw w konfrontacji z zagranicą, nieobjętą restrykcjami ekologicznymi.

Wkrótce ujawnią się nie tylko zalety, ale także koszty społeczne pakietu Fit for 55. Dlatego legislacji muszą towarzyszyć mechanizmy asekurujące uboższych. Tylko wtedy Unia odniesie sukces i tylko wtedy może inspirować inne kontynenty.

Materiał partnera: Grupa EPL w Parlamencie Europejskim