Reklama

Autostrada A1 może powstać później

Wykonawca ma problemy ze zdobyciem finansowania budowy 180-kilometrowego odcinka z Łodzi do Pyrzowic

Aktualizacja: 13.01.2010 08:32 Publikacja: 13.01.2010 03:00

Autostrada A1 może powstać później

Foto: Fotorzepa, BS Bartek Sadowski

Jak ustaliła „Rz”, banki komercyjne, u których Autostrada Południe ubiega się o pożyczkę na inwestycję, domagają się przyspieszenia wypłaty tzw. opłaty za dostępność. Zgodnie z umową spółki z rządem płatność jest rozłożona na 30 lat, a na skrócenie tego okresu nie chce się zgodzić Ministerstwo Finansów.

– Wniosek o skrócenie czasu do dziewięciu lat jest rzeczywiście po części związany z wymogami banków – przyznaje Jerzy Angrocki, dyrektor w spółce Autostrada Południe. Jeżeli firma zgodzi się spłacić kredyt w ciągu dziewięciu lat, pieniądz będzie tańszy.

Strona rządowa twardo obstaje przy dotychczasowych ustaleniach. – Na tym polega system koncesyjny, że to partner prywatny jest zobowiązany do zdobycia finansowania inwestycji – mówi Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za drogi. – Nie przystaniemy na propozycje, które będą skutkowały wzrostem obciążeń dla budżetu państwa, czyli obywateli. Zapytany, czy rozważa plan awaryjny na wypadek, gdyby Autostradzie Południe nie udało się zamknąć finansowania, odpowiada: – Nie zajmuję się gdybaniem.

Taka sytuacja miała już miejsce. Autostrada Południe i Autostrada Mazowsze (Stalexport i Autostrade) konkurowały o budowę 92-km odcinka trasy A2 z Łodzi do Warszawy. Żadna z nich nie zdobyła finansowania i inwestycję przejęło państwo.

Budowa odcinka A1 z Łodzi do Pyrzowic to ogromna inwestycja, której wartość wyniesie ok. 2 mld euro. Z wyliczeń „Rz” wynika, że Autostrada Południe może chcieć pozyskać ze źródeł komercyjnych ok. 400 mln euro. Spółka stara się również o 800 mln zł pożyczki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego i ok. 200 mln zł z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju. Kolejne ok. 600 mln zł mają dać jej udziałowcy. Autostrada Południe to mariaż hiszpańskiej Cinty (90 proc. udziałów), Ferrovial Agroman (5 proc.) i notowanego na GPW Budimeksu (5 proc.).

Reklama
Reklama

[wyimek]55 mld zł wynosi w tym roku limit na nowe poręczenia Skarbu Państwa[/wyimek]

Firma nie złożyła jeszcze wniosku o udzielenie gwarancji Skarbu Państwa, co miałoby wesprzeć szukanie finansowania budowy autostrady. Gwarancje, w przypadku niespłacania przez spółki zobowiązań, mogą wpływać na wzrost długu publicznego. W najgorszym wypadku do akcji wkracza Ministerstwo Finansów, wydając pieniądze z budżetu. W 2009 r. budżet musiał pokryć zobowiązania sięgające 7,5 mln zł.

Wczoraj Rada Ministrów zgodziła się na gwarancję dla Banku Gospodarstwa Krajowego dotyczącą kolejnego kredytu zaciąganego na konto Krajowego Funduszu Drogowego. Chodzi o zabezpieczenie zobowiązań wobec Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który tym razem gotowy jest pożyczyć na 30 lat 500 mln euro na budowę odcinka autostrady A2 między Łodzią a Warszawą. Gwarancje SP obejmują zarówno kwotę kredytu, odsetki, jak i inne koszty z tym związane. Opiewają na kwotę 1,85 mld euro.

Ubiegły rok był rekordowy, jeżeli chodzi o gwarancje Skarbu Państwa. Rząd poręczył spłatę nowych kredytów i obligacji na 21,1 mld zł. Rok wcześniej ich kwota sięgała zaledwie 629 mln zł. Wzrost to m.in. efekt wypychania wydatków na drogi poza budżet. Krajowy Fundusz Drogowy zamiast liczyć na klasyczną państwową dotację, musiał wyemitować papiery o wartości ponad 7 mld zł, których spłatę gwarantuje państwo.

Zdaniem ekonomistów rządowe gwarancje to skuteczne narzędzie pomagające pozyskać kapitał na rynku. Rząd powinien jednak monitorować skalę ich wykorzystania i ewentualne ryzyko z tym związane. Najprostszym do tego narzędziem jest coroczny limit na nowe poręczenia zapisany w ustawie budżetowej (w tym roku to 55 mld zł).

[ramka][srodtytul]Opinia: Adrian Furgalski, dyrektor w Zespole Doradców Gospodarczych TOR[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Konieczne jest bardziej elastyczne podejście do kwestii finansowania A1. Kłopoty były wpisane w ten projekt, bo budowa 180 km autostrady to duże pieniądze. Kryzys i ostrożność na rynkach finansowych, a więc wyższy koszt pieniądza, a nie pazerność konsorcjum mogą wpłynąć na wzrost kosztów inwestycji. Podobnie było z kosztami odcinka A2 Nowy Tomyśl – Świecko. Państwu nie opłaca się zrywać porozumienia z inwestorem, bo nie ma w tym przypadku planu B, chyba że terminy oddania autostrady nie będą związane z Euro 2012. Mamy oczywiście problem z limitem gwarancji Skarbu Państwa i zwiększonym w nich udziałem drogownictwa. O ile trudno dzisiaj sobie wyobrazić wzrost ryzyka po stronie budżetu państwa z tytułu wypłat gwarancji, np. na skutek małego ruchu na autostradzie, o tyle droższa budowa A1 zwiększyłaby dług publiczny. Stąd zapewne opory ministra finansów. Rząd zdecydował jednak, że będzie oszczędzał na drogach i finansował je długiem, więc chyba nie ma wyjścia.[/ramka]

[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorów

[mail=a.stefanska@rp.pl]a.stefanska@rp.pl[/mail]

[mail=k.krasuski@rp.pl]k.krasuski@rp.pl[/mail][/i]

Biznes
Orange Polska pokazał wyniki i podniósł cel na 2028 rok
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Biznes
Szef Sierpnia 80 o przyszłości JSW: „Tym sposobem spółki nie uratujemy”
Biznes
Ekspert: Grupy ransomware działają jak firmy, za przyzwoleniem Rosji czy Białorusi
Biznes
Firmy wracają do rekrutacji, rozmowy w Genewie, niemiecka gospodarka bez paliwa
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama